Klacz przeskoczyła z rozpędem płot graniczny. Można by pomyśleć, że nic nie stanowi dla niej przeszkody. Wbrew przeciwnością brnęła do przodu, przez gęstwinę nieprzebytego lasu. Panowała przejmująca cisza. Zbyt przejmująca by mogła być prawdziwa...
Nagle zobaczyła, że zamiast znajomej polany rozciąga się szara równina. Na środku równiny zauważyła płaski głaz na którym siedziała szczupła kobieta o szarych oczach i czarnych, długich włosach. Miała na sobie jedwabne szaty błękitno- szarego koloru. W drobnych dłoniach trzymała fletnię panam - instrument magii. Na jej czerwonych ustach zastygł słaby uśmiech. Uśmiech mordercy...
******
Wiedziałam kto to jest.Jednak nie zawahałam się.Pędziłam dalej pośród ciemności i głuchej ciszy.Dotarłam na miejsce i zmieniłam się w wilka.Podeszłam do kobiety o ciemnych włosach i zaczęłam warczeć.Ona także zamieniła się w czarnego wilka.Miałam już pewność - to była Wolf Dark...
******
Nie miałam czasu na zabawę... Właśnie odgrywałam na fletni obrzędy wzywające demony zmarłych członków stad wilków. A nagle przybiegł do mnie jakiś brudny kundel.
-Czego tu szukasz?- zapytałam wyniośle- Aha to ty! Pamiętam cię. To ciebie prawie zabiłam...
Rzuciłam się na nią... Wbiłam kły w jej szyję okrytą szarym puchem. Jęknęła z bólu...
-Twoje źrebaki się nie nadają.... - są za słabe.
******
- Odwal się od mojej rodziny ! - krzyknęłam i wbiłam w nią swoje kły tak mocno że zawyła.
- Grr...! - zawarczała i rzuciła się na mnie.Wtedy ja odskoczyłam a potem wbiłam pazury i zęby w jej sierść.
- Nie rób tego ! Możesz do mnie dołączyć ! Będziemy razem zabijać ! - powiedziała leżąc na ziemi.Potem coś wpadło mi do głowy. Dołączę do niej a kiedy mi trochę zaufa zabiję ją !
- To nie jest taki zły pomysł - odpowiedziałam i pomogłam jej wstać.
Ona popatrzyła na mnie i lekko się uśmiechnęła.
*******
-Wiesz co to Garel?- zapytałam - nie? to jeśli usłyszysz to słowo zamienisz się znów w konia i nigdy nie będziesz mogła się przemienić...
-Dlaczego...?
-To zniszczy Twoją iskrę, zapamiętaj to. Może kiedyś uratuje ci to życie...
******
- Ale dlaczego ?
Wtedy ona spojrzała mi głeboko w oczy i powiedziała :
- To takie jakby zaklęcie.Moja stara przyjaciółka je usłyszała i już nigdy więcej się nie spotkałyśmy...A więc pamiętaj co ci mówiłam.
- Jasne.Na pewno będę pamiętać... - wtedy gdy mnie ostrzegła pierwszy raz zobaczyłam w niej kogoś innego - nie mordercę , a zwykłą klacz.
*******
W tedy przyjęłam prawdziwą postać o wiele większą i silniejszą...- Zobaczyłam strach w oczach Crystal - Nie przejmuj się tak dzieje się zawsze... To z kim walczyłaś to takie przebranie. - uśmiechnęłam się blado i z widocznym trudem - To idziesz na polowanie...?
********
- Oczywiście.Ale jestem nowa - na co polujemy ?
-Ok, to zaczniemy od... od.... gazeli północnej - to bardzo pospolity gatunek na tych terenach.
Wyszłyśmy z polany. Klacz wlokła się za mną z widocznym ociąganiem.
-Pośpiesz się! Zwierzyna ucieka... O co chodzi...? - klacz przystanęła w miejscu
*********
- Słuchaj , bardzo mnie boli noga.Może to przez tą walkę ?
Klacz przyjrzała się mojej nodze.
- Hmm , to wygląda mi na zwichnięcie.Zostań tu , jest w miarę bezpiecznie a ja coś upoluję i zaraz wracam.
Przysiadłam na skale.Zaczęłam rozmyślać.Pomyślałam że postępuję wobec niej nie fair.W końcu ją oszukuję.Chciałabym abyśmy zostały przyjaciółkami...Ale czy to możliwe ? W końcu ja nie chcę być morderczynią...Nie wiedziałam co robić.Naprawdę nie wiedziałam...Miałam do wyboru kilka opcji :
- Zostać i dalej ją oszukiwać
- Pójść do stada i o niej zapomnieć
- Zabić ją
Chciałam iść do stada ale nie dałam rady.Bardzo mnie bolało.Musiałam zostać...
********
Za chwilkę wróciłam do klaczy niosąc ogromnego samca gazeli północnej. Rzuciłam go w stronę Crystal mówiąc:
-Obiad podano!
Klacz przemieniona w wilka nie kwapiła się do pożarcia gazeli więc samotnie rozpoczęłam ucztę. Zostawiłam jednak połowę gdyby się rozmyśliła.
-Na pewno nie chcesz?-zapytałam z paszczą pełną mięsa- Hmm? No dobrze Twoja strata...
Crystal zgłodniała i oderwała udziec gazeli zaczęła go pożerać...
-Smaczne?
-No nawet da się przywyknąć...
*********
- Wiesz wtedy kiedy pierwszy raz do mnie przyszłaś wspominałam ci że mam swój wymiar do którego tylko nieliczni mają wstęp - ty będzie mogła tam wejść.
- Na prawdę ? Znając ciebie aż się boję Bardzo cię lubię ale..
- ale ?
- Ja mam partnera i dzieci...Wiesz pomyślałam aby prowadzić podwójne życie...co ty na to ?
- Jak chcesz.Byle byś do mnie wracała - odpowiedziała i uśmiechnęła się lekko.
*******
Wiem, że chcesz mnie zabić - odparłam z uśmiechem - ale nie uda ci się to. W moim wymiarze jestem nieśmiertelna...
*******
- Na prawdę ? Skąd to wiesz ? Ale zmieniłam decyzję...Ja naprawdę bardzo cię lubię.I będziemy tu razem.Niestety będę musiała czasami chodzić do stada...Nie obrażaj się na mnie za to.Mam rodzinę.Ale nie chcę stracić ciebie...
*******
-Doświadczenie... Stado cię ogranicza to widać. Masz partnera, dzieci własny kąt... Możesz coś o tym opowiedzieć, co cię tak tam przyciąga...?
*******
- Rodzina...Posłuchaj , jesteś dla mnie bardzo ważna , ale mam rodzinę.Nie chcę cię zabić , chcę się z tobą przyjaźnić.Nie bój się , nikomu tego nie powiem.Po prostu mi na tobie zależy...
*******
-Co to jest rodzina - zapytałam zdziwiona, a moje uszy wyprostowały się łowiąc każde słowo- zabić? Mnie nie zabijesz... Mam swoje sekrety.
-A tak, a dlaczego ci na mnie zależy. Przecież jestem zwykłym draniem...
*******
- Kiedyś byłaś dla mnie zwykłym draniem...Ale ostatnio zauważyłam w tobie kogoś innego - była to zwykła klacz.I taką chcę cię znać.A rodzina to wszyscy ci którzy cię otaczają i są dla ciebie ważni.Ciebie też traktuję jak rodzinę...Ale trochę dalszą.Naprawdę , zależy mi na tobie i nie chcę cię zabić.
*******
-Wolę abyś nadal tak myślała. To właśnie tak jak dalsza rodzina. Niby wiesz, że jest spotykasz się z nią. Ale nie znasz jej kłopotów, problemów, sekretów.... A twój partner? Co w nim widzisz... Przecież to zwykły koń...?
*******
- Dla ciebie zwykły koń.Dla mnie miłość mojego życia...Niedługo muszę pójść do stada.Trochę tam pobędę.
-A twoja kostka? Wiesz co zrobi pobliska sfora wilków jak cię taką zobaczy...? Zgadłaś. Pożre żywcem....
- Przecież jestem z tobą...Dziwne , ale przy tobie czuję się bezpiecznie...
*******
-Tak Mir też czuł się bezpiecznie. I widzisz co się stało?! - wybuchłam śmiechem
- Poradzę sobie - uśmiechnęłam się lekko - ale w sumie , na noc wrócę do stada...Ściemnia się , muszę już iść.Wrócę rano - zmieniłam się w konia - do zobaczenia.
Pokłusowałam do stada.Zorientowałam się że nie było mnie cały dzień.Zaniepokojony Mesajah wyszedł i zapytał :
- Gdzieś ty była ?!
- To raczej moja sprawa (kurde , chyba przejmuję język Wolf Dark !)
- Ech...Niby tak ale ja jestem twoim partnerem
- A ja nie będę ci się tłumaczyć , jestem padnięta - i poszłam do sypialni.Zobaczył że kuleję.Zapytał :
- Co się stało ?
- Uderzyłam się.Dobranoc - i zasnęliśmy.
*******
Tak Crystal nie nadawała się na morderczynię. Była taka... miękka. Ale przyda się... Każdy kiedyś się przyda, tylko jeszcze o tym nie wie...
Historia napisana przez Wolf Dark i Crystal prosimy o komentarze ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz