sobota, 15 grudnia 2012

Od Rose - CD historii Aseny

- To już wiesz. Witaj w Stadzie Dzikich Róż! - krzyknęłam z zafascynowaniem i radością. Chyba trochę przesadziłam z tym "przedstawieniem", ale widocznie na Asunie zrobiło to dobre wrażenie, gdyż od razu się rozluzowała i uśmiechnęła. Już po chwili Asena należała do stada i już nikt się z tego powodu nie dziwił.
- Oprócz ciebie jest tu jeszcze 5 innych członków... - mówiłam, gdy spacerowałam z nową. - To przyjazne konie. Na pewno się z nimi zaprzyjaźnisz. W naszym stadzie zagubiona nie będziesz. Znajdziesz tu swoją poduszkę, do której będziesz mogła się przytulić i stałe miejsce schronienia - zaśmiałam się sympatycznie.
Po chwili zorientowałam się, że ciągle gadanie o stadzie przestało być już ciekawe. Zapadała noc, a ja nadal z nią maszerowałam, jakbym szła na wojnę do innego stada. Stanęłam. Asuna chwilę później zrobiła to samo i popatrzyła się na mnie.
- Czemu stanęłyśmy?
Zza chmur wyłonił się księżyc i wtedy Asuna zdała sobie sprawę, że czas wracać do domu.
- Wracajmy - powiedziałam. - Na pewno się już o nas martwią! Biegiem!
Gdy dotarłyśmy na łąkę, były tam już zgromadzone wszystkie konie. Opatulone były w derki od właścicieli. Spokojnie śpiewały piosenki, tak jak ludzie zebrani przy ognisku. Powitali nas hucznie i zasiadłyśmy do koła. Rozmowy były rozmaite i trwały tak długo, aż zasnęliśmy. W nocy jednak pojawił się jakiś agresywny, wyjątkowo duży kojot. Zdarzały się one w tej okolicy, ale ogólnie były to małe i tchórzliwe sztuki. Ten taki nie był i czaił się na Britney - klaczkę w ciąży, która teraz spała jak kamień. Nagle przez sen poruszyła się Asuna i teraz to ona była celem numer jeden. Stanął i patrzył złowrogo.

(Asena, dokończ :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz