Uciekałam przez siebie jak tylko najszybciej moje krótkie nóżki mogły.Czułam na sobie obecność wilków i dlatego uciekałam,ale czy były?
Nie wiedziałam.
Obejrzałam się za siebie i wpadłam na jakiegoś ogiera,który stanął dęba.Trochę się go wystraszyłam.
-Co tu robisz,gdzie twoi rodzice?-zapytał ogier-
-Ja....ja...ja....nazywam się Pianissima
-Cóż widzę,ze jesteś wystraszona...co tutaj robisz?
-Moi rodzice i stado zginęli przez wilki,a ja uciekłam jako jedyna
-Widzę,że nie masz dokąd iść
-No nie mam
-Hmm....chodź ze mną
-Po co?
-Zaprowadzę cię gdzieś...a raczej do mojego stada
-O...okej-poszłam za nim-
-Mówiłaś,że jak się nazywasz?
-Pianissima
-Ładnie
-Dziękuję
Doszliśmy do grupki koni,a ja patrzyłam się na wszystkich,oni zaś na mnie.
-Silver jesteś i kogoś przyprowadziłeś-odezwała się jakaś siwa klacz podchodząc do mnie-
-Tak to jest Pianissima-powiedział ogier,który mnie przyprowadził-
-Co cię tu sprowadza?-zapytała biała-
-Można powiedzieć,że szukam nowego domu,gdyż do starego nie mam po co wracać, wszyscy zginęli
-Rozumiem cię,wszyscy tutaj mamy straszną przeszłość,ale własnie stado moje i Silvera jest po to, żeby pomagać.Ja jestem Rose,a to Silver.Nasze stado to Stado Białej Róży...jak chcesz to możesz zostać lub dalej błądzić w nieznane
-Zostanę z wami-uśmiechnęłam się-
Rose i Silver byli dla mnie bardzo mili tak jak reszta stada.Wieczorem zanim zasnęłam to patrzyłam na gwiazdy,nagle zobaczyłam spadającą gwiazdę,nie pomyślałam życzenia,gdyż nie wierzę w takie zabobony i z resztą znalazłam nowy dom,czyli moje marzenie się spełniło,czego chcieć więcej?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz