Po raz pierwszy od dłuższego czasu,spałam spokojnie.Nagle usłyszałam jakieś warknięcie.Delikatnie podniosłam powiekę aby zobaczyć co to.A co to było?Kojot!Szykował się jakby do ataku...
Chyba nie odważy się zaatakować koni,ale myliłam się.Drań skoczył mi na grzbiet.Nie cierpię takich zagrań,więc skoczyłam na równe kopyta i zaczęłam wierzgać ile wlezie.
Narobiło to dużo hałasu,przez to reszta się zbudziła.Zaczęli rżeć i skierowali się na kojota.Ten gdy zobaczył to,zeskoczył ze mnie i uciekł z podkulonym ogonem.Warto było to zobaczyć!
<niech ktoś dokończy>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz