Gdy się ocknęłam był ranek. Leżałam obok Alaski, która jeszcze spała. Prawdopodobnie ktoś w nocy mnie tutaj przyniósł. Wiosna dawała się we znaki, było prawie jak w lato. Polanę, na której byłam otaczał ciemny las. W pewnym momencie Alaska jęknęła.
- Mała już wstałaś?- ziewnęła i powoli się podniosła.
- Tak. Przed chwilą.- odpowiedziałam spokojnie.
- To dobrze. Chodź, zjedzmy coś- zaproponowała i podeszła do kępki soczystej trawy. Zaczęła ją powoli przeżuwać.
Nie byłam głodna, a poza tym jakieś wspomnienie mnie dręczyło. Usiłowałam sobie je przypomnieć, ale nic nie wychodziło mi z głowy.
- Coś się stało?- zapytała podejrzliwie.
- Nie, wszystko dobrze. Nie jestem głodna.- powiedziałam i odeszłam.
Wróciłam po trzech godzinach spaceru. Nadal nie mogłam sobie przypomnieć wspomnienia. Coś się wydarzyło wczoraj w nocy, tylko to wiedziałam. Podeszłam do Alaski.
- Pamiętasz co robiłam wczoraj wieczorem?- zapytałam ją.
- Wieczorem kładłaś się spać, a w nocy spałaś.- odpowiedziała patrząc na mnie z ukosa.- A co?- zapytała.
- Mówiłam ci, że nic. Tak tylko pytam.- skłamałam.
Nie miałam ochoty z nią rozmawiać. Była okropnie podejrzliwa i wścibska, tak jakby nie miała swoich spraw. Rzuciłam jej spojrzenie, które miało znaczyć miej więcej "Nie czepiaj się mnie".
Reszta dnia minęła spokojnie. Zwyczajny dzień.
<CD nastąpi>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz