niedziela, 6 stycznia 2013

Od Snow

Szedłem łąką.W oddali zauważyłem...Właśnie nie wiem co...jakiś kształt.
Biegł w moją strone. To...był koń.Byłem przygotowany na atak.Biegła...W moją strone. Gdzieś ją widział...Zaczołem uciekać , bo się bałem.Cóż..
-AAAAAA!!!!-Krzyczałem , ale nie byłem aż tak szybki...
-Stój!-Krzyczała
-Czemu mam Ci ufać?-Odkrzyknołem , nie przestawiając biec.
-Niewiem!-Powiedziała biała postać.Była...Piękna i...Co mnie bardzo zdziwiło podomna do...mnie
-AAŁŁ!-Powiedziałem. Walnołem w drzewo.Kopytem.Mocno.Krew nie przestawała mi lecieć.Ciemnoczerwone krople krwi w szypkim tępie spływały.
-Pomogę Ci!-Postanowiła.Zrobiła tak , bo wiedziała , że skąnś jego zna i to nie jest wróg.
-Nie chcę Twojej pomocy!-powiedział Snow.
-Jasne...S kąd znam te odzywki , wiesz?-Biała klacz przypomniała sobie kim jest koń
-Wiem...Siostrzyczko.-Snow , wiedział , już , że nie całą rodzinę zamordowano.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz