niedziela, 13 stycznia 2013

Od Rose - CD historii Crystal

Kiedy podeszła do mnie Crystal mówiąc, czemu chciałam ją widzieć, zdziwiłam się.
- No przecież wysłałaś do mnie list, który o tym mówił - powiedziała niepewnie.
Zastanowiłam się z niepokojem.
- Nie wysyłałam żadnego takiego listu. A zresztą, przecież wiesz, że konie nie potrafią pisać! Nie bawmy się w to, Crystal, powiesz, o co tu naprawdę chodzi?
Miałam nadzieję, że to był tylko jej żart. Nie chciałam, by ktoś się pode mnie podszywał i nabierał niemądre konie, które wierzą, że potrafię pisać. Zestresowałam się trochę. Miałam już za wiele spraw na głowie. Dzieci, stado, a teraz jeszcze to.
- No chyba nie myślisz, że ktoś by się pod ciebie podszył... - szepnęła.
Rozejrzałyśmy się. Ja również szepnęłam, co prawda trochę głośniej, ale jednak coś mnie zmusiło, by szepnąć:
- Właśnie to. Nawet gdybym umiała pisać, to na pewno wykonała bym na kartce, którą również nie wiem, skąd bym wytrzasnęła, gdyż to ludzkie, pieczęć alfy w postaci kopyta odciśniętego w krwi wroga, jak to już w zwyczaju było.
Jeszcze raz obejrzałam z Crystal list. Faktycznie, było napisane, że chcę się z nią spotkać. Ale kto by mógł to zrobić? Na pewno nie żaden z koni, bo nikt nie umie pisać, nie człowiek, bo tu żadnego nie było i nie zrozumiałby naszego końskiego języka, by poznać nasze imiona... Któż więc?

<Crys?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz