czwartek, 6 czerwca 2013

Od Yuna - CD historii Silvera cz.5

dziwiłam się, że Silver... koń, który mnie powitał jest taki otwarty. Ja sama na jego miejscu nie byłabym taka ufna względem nieznajomych koni.

Podziękowałam mu skinieniem głowy i przeskoczyłam jednym ruchem przez.... te drewno.

- Co to jest? - zapytałam.
- Płot! - odpowiedział Silver śmiejąc się ze mnie głośno.
- Po co to tutaj stoi? - pytałam dalej.
- Żeby odgradzać nasze tereny od terenów niczyich.
- Aha... To stworzył dwunożny? - zdziwiłam się.
- Dwunożny? Chodzi ci o człowieka?
- No... chyba tak.
- Yuno, musisz się jeszcze dużo nauczyć. - stwierdził. - Mam nadzieję, że za jakiś czas podzielisz się, ze mną swoją historią.... A tak na marginesie... jestem Samcem Alfa.

Zawstydziłam się! Nagle mi wyskakuje, że jest taką ważną szychą w stadzie!

- Y... Miło mi, przepraszam za swoje zachowanie... Moi rodzice też byli parą alfa.
- Byli? - szepnął cicho alfa po czym trącił mnie w bok. - Nie smuć się. Poznasz tutaj wielu przyjaciół. Do zobaczenia - i już go nie było.

Stałam tak chwilę patrząc za biegnącym ogierem. Od razu zauważyłam, że nie jest w moim guście.

Powoli ruszyłam na bardziej zielone tereny. Nie minęło dużo czasu kiedy natknęłam się na ogiera.
- Cześć - zaczęłam. Odwrócił się w moim kierunku i uśmiechnął.

Czy wszyscy muszą się tak szczerzyć? Zdziwiłam się.

- Hey! Jesteś nowa? Jesteś ładna! - zaczął, a ja spojrzałam na niego jak na UFO i wyminęłam go idąc dalej. Coś z tym koniem było nie tak!
- Hey! Jak możesz mnie tak olewać? - zdziwiłam się na zmianę jego głosu. - Przepraszam, nie chciałem cię wystraszyć. Jestem Max.

Max? ^^

Od Balou - Niewola cz.1

Smutnym wzrokiem wodziłem po stadzie. Konie stały blisko siebie, takie spłoszone. Strażnicy nerwowo rozglądali się. Trwał alarm. Alfy stały na pagórku i obserwowały. Wyszedłem poza strażników. Nie robili mi z tym problemu. Wszedłem w las.
***
Nie uszedłem daleko, gdy usłyszałem hałasy. Ludzie! Podszedłem bliżej.
- Słyszeliście! Panna Natalia chce mieć konia. Szybko złapcie jakiegoś i zawieźcie jej, bo dostanie nam się od szefa za powolne wykonywanie rozkazów.
Wysunąłem się zza krzaków.
- Patrzcie! Tam!
Kilku ludzi spojrzało w moją stronę. Z zaciekawieniem przyglądałem się im. Nie byli dla mnie groźni. Kilku odłączyło się od nich.
- Dobry konik. Grzeczny konik - powtarzali.
Jeden zamachnął się lassem i złapał mnie. Wierzgnąłem. Siłą 15 gości zaciągnęło mnie do przyczepy.
- Hans musimy go przewrócić!
- Nie. Panna Natalia by nam baty dała! To jej koń.
Wepchnęli mnie do przyczepy.
***
Wyładowali mnie na jakimś dziedzińcu.
- Jaki śliczny! Hans postaraliście się. Tatuś was wynagrodzi!
Zaprowadziła mnie do boksu. Smutnym wzrokiem powiodłem po stajni. I nagle ...

C.D.N.

Od Sombry - CD historii Ardana

Słońce świeciło mocno. Co prawda rano było zimno i pochmurnie, lecz wieczór był bardzo słoneczny. Promienie oświetlały wnętrze jaskini. Obiecałam Ardanowi że pójdę z nim dzisiaj do lekarza. Szczerze? To nie chciało mi się iść. Przecież noga mnie już nie boli więc, po co do niego iść? Sama nie wiedziałam, ale jak już obiecałam to muszę dotrzymać danego słowa. Delikatnie podniosłam się, a on podtrzymał mnie. Razem poszliśmy do lekarza. Okazało się że nie ma Tosi, więc musiał nas przyjąć inny lekarz. Była to Bethanny. Obejrzała nogę i stwierdziła że noga leczy się szybciej niż sama sądziła.
-No, jak będzie szybciej wyleczona to szybciej będę mogła wyjść na dwór- pomyślałam
Ardan z powrotem zaniósł mnie do jaskini i zapytał:
-No to jesteś pewnie zadowolona?
-Z nogi? Tak. Z wizyty u lekarza? Nie.- odpowiedziałam. Ogier spjżał na mnie podchwytliwie.
-No co?
-Nie nic- powiedział
-Fajnie. To na mnie tak nie patrz. A ona powiedziała wogule kiedy mogą zdjąć mi ten bandaż?
-Chyba… nie.
-No to na co czekasz? Leć i spytaj się jej. Ja nie mogę- powiedziałam
-Spokojnie. Już idę. Tylko się z tąd nie ruszaj
-Hahaha… bardzo śmieszne. Znasz inne tego rodzaju żarty?
-Niestety nie, ale gdybym umiał to bym ci je wszystkie opowiedział
-Dobra. Fajnie. Leć, bo się spóźnisz.
-Spoko, tylko…- nie dokończył
-Leć! Papa- krzyknęłam. Ogier popatrzył się na mnie dziwnie i pogalopował w stronę jaskini Bethanny.
Ułożyłam się spokojnie na kamieniu obleczonym w mech i czekałam na Ardana.
-Ciekawe co mi powie?- pomyślałam i położyłam głowę na mchu.

(Ardan? Co mi ciekawego tym razem powiesz?)

Od Lucky'ego - CD historii Delicate

Szybko dotarliśmy z rannym koniem do stada. Spotkaliśmy Silvera.
-Tato!- krzyknęła Delicate
-Co się...och- spojrzał na rannego konia
Natychmiast zawołano lekarza. Zabrał rannego do siebie.
-Więc to prawda...-wymamrotał ogier
-Co prawda?- zaciekawiliśmy się
-Zbliża sie wojna....
<Delicate (sorry że tak długo, ale nie wiedziałem że odpisałaś >

Od Flicki i Sombry

Zobaczyłam w dali karą klacz. Spojrzała na mnie złośliwie
***
-Pewnie jest nowa- pomyślałem i podeszłam do niej. Spojrzała się na mnie. Przyglądałam się jej uważnie. W końcu klacz wydusiła z siebie:
***
-Jestem Flicka, nowa...pewnie widać...
-Widać- prychnęła kara klacz
***
Przeszywałam ją spojrzeniem.
-Nazywam się Sombra i jestem tu strażnikiem. Coś chciałaś?- spytałam się.
***
Spojrzałam niepewnie na klacz.
-Nie, tak sobie tylko space-eruje- wyjąkałam
***
-Fajnie-odpowiedziałam oschle.-Jakbyś coś chciała to jestem obok- odpowiedziałam i jeszcze przez chwilę spojrzałam się na nią.
***
W sumie zastanawiałam się, dlaczego tak dziwnie się przy niej zachowywałam. Dlaczego tak niepewnie mówiła?
-Super - powiedziałam pewna siebie- jakiś zły dzień, czy zawsze tak masz?
****
-Zazwyczaj- odpowiedziałam. -Nikt ze mną nie gada więc... wiesz- powiedziałam
****
Popatrzyłam na nią. Nie rozumiałam o co jej właściwie chodzi.
-Aha- mruknęłam tak żeby coś powiedzieć
Nagle klacz zaczęła nasłuchiwać
***
-Słyszysz to?
-Co?- spytała się Flicka
-Ten szum. Niepokojące-powiedziałam szybko
***
-Jaki szum? To kopyta- powiedziałam nasłuchując
*******
Spojrzałam się oschle na klacz. Spojrzała się na mnie, a ja na nią. Oderwała wzrok o de mnie i nasłuchiwała dalej. Wybiegł z krzaków mój cień-Sangre, najeżył sierść i warknął.
***
Nie przestraszyłam się. Nie wiedziałam właściwie co to, ale patrząc po minie Sombry, to nie było nic strasznego. Stukot kopty był coraz głośniejszy
*******
Staliśmy tak kilka minut, czekając na jakąś informacje-Co to jest? Wtem za krzaków wyleciały konie.
***
Stado koni wybiegło zza krzaków. Wyglądały, jakby przed czymś uciekały. Były przestraszone, i biegły na oślep. Ten dziwny cień stanął im na drodze. Zatrzymały się
****
Sangre stanął im na przeciw. Konie stanęły i chwilę w niego się wpatrywały. Widziałam że Flicka podniosła głowę i zaczęła coś wąchać. Pewnie coś czuła. Postanowiłam się jej zapytać:
-I co? Czujesz coś?
***
-Oni...oni...ja znam ten zapach- powiedziała starając go sobie przypomnieć
Jeden z koni zarżał
**
-Kto to jest?- zapytałam się klaczy. Nie odpowiedziała.
-Kto to jest?- spytałam się po raz drugi już troszeczkę zirytowana. Klacz popatrzyła na mnie i powiedziała:
***
Przypomniało mi się wszystko, co przeżyłam idąc do tego stada.
-Oni uciekają przed...och...kiedy szłam do tego stada, dołączyłam na małego stadka. Myślałam, że tam zostanę. Ale zostało napadnięte. Jest nieduża grupa koni. Jak dotrą do jakiegoś stada, mordują, kradną tereny...
-Uciekliśmy przed nimi, wy będziecie następni!- parsknął przerażony gniady ogier
********
-Pf... Nie będę uciekać przed jakimś tam stadem. Zresztą mamy tu ponad 100 członków, którzy tak łatwo nie dadzą się pokonać, ani odebrać naszych terenów. O nie. Nie ma mowy. Tak Flicka?
Klacz popatrzyła się na mnie i cicho jąknęła:
***
-Tak prawda.
-Nie znasz ich- tym razem głos zabrał zimnokrwisty srokacz.
-Nie, to oni nie znają nas- parsknęła Sombra
****
Srokacz popatrzył się na mnie dziwnie
-Co tak się patrzysz?- spytałam złośliwie
-Ja? Nie, nic.
-Wróżką nie jestem, więc nie patrz się tak na mnie.
Wtem tą fajną rozmowę przerwał głos Flicki
***
-Sombra, tak czy inaczej trzeba przekazać to alfą
-Pójdę z wami- powiedział srokaty
-Nie, nie pójdziesz- wtrąciła Sombra
***
-Jakieś wąty!?- krzyknęłam tak że srokacz o mało nie podskoczył i nic nie odpowiedział
-To dobrze, idziemy- powiedziałam i razem z Flicką poszłyśmy do Rosy i Silvera.
***
Niestety, nie spotkałyśmy Rose. Na szczęście, Silver pilnował stada niedaleko łąki. Przekazałyśmy mu, co usłyszałyśmy
<Silver>

Rubin odchodzi



















Rubin odchodzi, powód - decyzja właściciela.

Mamy nadzieję, że jeszcze do nas wrócisz.

Od Rubina - Na koniec


Jak zwykle chodziłem po łące. Miałem tego dosyć. Nie miałem tu przyjaciół. Próbowałem, ale się nie udało. Po co mam być w stadzie, w którym nikt mnie nie lubi? 
-W sumie...w mojej rodzinie nie byli zadowoleni, jak powiedziałem że odchodzę...odszedłem w poszukiwaniu miłości...nie znalazłem- myślałem
Spojrzałem na granice stada. Chcę wrócić do domu. Podszedłem do płotu. Spojrzałem za siebie. Miałem wrażenie, że wszyscy patrzą na mnie z litością. Zacisnąłem oczy. Postanowiłem. Przeskoczyłem. Nie patrzyłem za siebie. Galopem zacząłem biec przed siebie.
-SBR nie jest już moim domem! Wracam do rodziny!- postanowiłem. 
Z silnym postanowieniem, cwałowałem przed siebie. Do prawdziwego domu.

Od Rose i Ellie - coś się zbliża?

Był pochmurny,. zimny dzień.
Bolała mnie głowa. Ogólnie - źle się czułam, bo coś... czułam ().
- Ellie - powiedziałam do klaczy siedzącej obok mnie. - Zbliżają się czasy najgorsze dla nas wszystkich.
Przeżuła do końca trawę.
- Ciągle widzisz negatywy czegoś. Wydaje ci się.
Spojrzałam na nią. Była w błędzie.
- WIesz, że potrafię przeczuwać różne rzeczy.
- A co teraz czujesz?
Westchnęłam.
- Wojnę i to dziwną. Nawet nie jestem pewna, jednak coś w tym jest...
***
-Wątpię, a jeżeli to z kim skoro tutaj nie ma nikogo prócz nas.-szepnęłam
Rose spojrzała na mnie nie pewnie.
-Nie wiem , nie wiem . - odpowiedziała nerwowo.
***
- Są dookoła i mogą atakować, ale czy to konie?
Zaśmiała się.
- Śmiesz twierdzić,. że ludzie?! To absurdalne.
Też nie powstrzymałam uśmiechu.
- Tak, masz racje... No bo... Nie. Niemożliwe. Nasze stado jest trudne do odnalezienia, na kompletnym odludziu. Tylko nasi właściciele wiedzą, gdzie jesteśmy. Kilometry... Dużo kilometrów. Nikogo to nie ma, to nie miejsce dla tej rasy.
Pokiwałyśmy jednocześnie glową

środa, 5 czerwca 2013

Kochani wróciłem!

Już jestem :). Ten głupi szlaban mam zdjęty, ale do zakończenia roku szkolnego będę wchodzić sporadycznie. Jak będę miał chwilkę to dokończę opowiadania (UWAGA : dokończę tylko opowiadania bierzące!). Bardzo was przepraszam. Musicie jeszcze troszkę wytrzymać.

Bardzo za wami tęsknię,
wasz beta Balou

wtorek, 4 czerwca 2013

Od Silvera - CD historii Yuny

- Jestem Silver i serdecznie zapraszam cię do mojego stada koni -uśmiechnąłem się do klaczy
- A jak nazywa się te stado? - spytała
- Stado Białej Róży - odpowiedziałem - Mamy ponad 100 członków...
- Dobrze, dołączę! - Yuna uśmiechnęła się  - A kto mógł by mnie oprowadzić po tych terenach?
- Spytaj się jakiegoś konia, na pewno się zgodzi.
- Dobrze, a np. do kogo mogę iść?
- Nie wiem, może jak zauważysz jakiegoś samotnego i smutnego konia? Ty zwiedzisz tereny, a ten koń powinien już nie być smutny.
(Yuna?)

Od Yuna cz.4

Przez pewien czas kryłam się z stadem jeleni. Poznałam ich zwyczaje i drogi, także oferowali mi pomoc gdzie mogę ich znaleźć gdyby stado mnie nie przyjęło. 

Pojawiliśmy się na wielkiej równinie nagle. W oddali słyszałam radosne rżenie biegających braci.
- Dziękuję - powiedziałam ruszając na przód. Przywódca stada pokłonił mi się lekko i wraz z stadem zniknęli w ciemnym lesie. 

***
Stałam tak chwilę wsłuchując się w wiatr szumiący między źdźbłami trawy. 
Postawiłam wszystko na jedną kartę, nie miałam gdzie się podziać, a sama nie poradziłabym sobie, byłam za młoda. 

Minęło trochę czasu kiedy doszłam do ciemnego i starego drewna, dziwnie poukładanego. 
Co to jest? Myślałam wąchając. Nie śmieć się! Byłam od urodzenia koniem dzikim nie widziałam nigdy czegoś takiego. 

- Ej ty! - usłyszałam wrogi głos. Podniosłam nieufnie głowę, położyłam uszy i nerwowo tupnęłam kopytem.
- Może troszkę grzeczniej? - warknęłam. Przyzwyczajenia w moim starym stadzie się obudziły. 
- Kim jesteś?
- Nazywam się Yuna, szukam stada.



Dokończysz Silver? ^^

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Od Flicki

Byłam w tym stadzie od jakiegoś czasu. Nie znałam terenów, koni, ani nikogo. Chodziłam po prostu po łące. Nie chciałam iść sama, bo jeszcze będzie, że niechcący wyszłam poza tereny stada. Spytałam w sumie alf, czy mogliby pokazać mi tereny. Samica alfa, w ogóle nie chciała rozmawiać. 
-Pewnie ma dużo pracy, przy tak wielkim stadzie- myślałam
Samiec alfa, zaproponował mi żebym spytała Balou. Samca beta. Znalazłam go niedaleko łąki. Przywitałam się, i spytałam, czy ma czas żeby pokazać mi tereny.
<Balou, masz chwilkę?>

Nowa klacz - Flicka






















Imię: Flicka (czyt. Flika, przezwisko Freja)
Płeć: klacz
Wiek: 3 lata
Cechy: miła, wierna, solidarna, jak się zdenerwuje, to potrafi dogryźć i jest złośliwa. Wesoła, dzielna, 
odważna, waleczna, honorowa, ma poczucie humoru, zabawna, kochana energiczna, empatyczna, 
koleżeńska, 
Stanowisko: wypatrująca 
Żywioł: natura, czas
Moce: wszystkie związane z żywiołami, kilka drobnych mocy z żywiołu ognia, widzi w ciemnościach, 
może sparaliżować spojrzeniem. 
Partner: gdyby powiedziała w prost wszyscy by ją wyśmiali. Powie tylko, że jest zakochana w pewnym 
ogierze. Choć wie, że i tak nie ma szans 
Rodzina: Niestety nie zna
Historia: Po urodzeniu ludzie znaleźli ją samą. Wychowali, nauczyli dużo rzeczy. Pokładali w 
niej wielkie nadzieje. Ale na tęskniła za wolnością. W końcu tak na prawdę jest dzika. Wypuścili ją. 
Ma nadzieję, że znajdzie w tym stadzie przyjaciół albo nawet miłość. 
właściciel: lilena11

Od Ardana - CD historii Sombry

Miałem ważną sprawę w stadzie. Musiałem zostawić na chwilę Sombrę samą. Po godzince wróciłem do niej. Spała, a koło niej leżał- Sangre. Była czujna, bo od razu gdy podszedłem otworzyła oczy i podniosła łeb
-Śpij. Nie przeszkadzaj sobie- powiedziałem
Klacz powrotem położyła głowę i zamknęła oczy. 
-Jeszcze tylko tydzień- pomyślałem. W sumie to nawet spędziłem miły czas z Sombrą. Nie była zła i okropna jak to inni czasem mówili że następna kopia Wolf Dark. Dało się z nią porozmawiać. Może i jest ostra i nie pozwala sobie, ale jest także… miła. Tylko trzeba ją bardziej poznać, a ona musi poznać ciebie. Minęły dwie godziny. W końcu klacz wstała, ociągnęła się i otworzyła jeszcze zaspane oczy.
-Dzień dobry- powiedziałem.
-Hej- odpowiedziała.
-Wyspałaś się?
-Tak.
-To dobrze. Przynajmniej nie będziesz stękała.
-Hahaha… śmieszne.
-Przynieść ci coś.
-Nie. Najadłam się. Już dosyć.
-Fajnie. Tylko mogłaś już spać. Jest 20:00.
-W nocy zazwyczaj nie śpię.
-Ale ja tak.
-Dzisiaj nie będziesz spał.
-Czemu?
-Bo porozmawiasz ze mną.
-Całą noc!?
-Do białego rana. No chyba że znowusz zrobię się śpiąca.
-No niech ci będzie. A jak tam opatrunek?- zapytałem się.
-Dobrze.
-Jutro zaniosę cię do Tosi.
-Po co?- spytała się Sombra.
-Żeby zmieniła opatrunek i przejrzała tą nogę.
-Wiesz że nie lubię.
-Wiem, ale mówi się trudno.
-No dobrze. Pójdę- odpowiedziała klacz i popiła wody.
Sangre także wstał i ociągnął się. Popatrzył swoimi ciemnymi oczyma na panią. Sombra podniosła głowę i popatrzyła na cień.
-No dobrze. Możesz iść, ale pamiętaj. Tylko jedna, najwyżej dwie.
Wilk-cień mrugnął oczami i pobiegł w kierunku lasu. Popatrzyłem za wilkiem i spytałem się klaczy:
-Co on ci powiedział?
-Czy może iść zapolować na sarnę lub coś innego.
-I pozwoliłaś mu?
-Tak, a czemu miałabym mu zabronić? Jest wolny i może iść gdzie chce. Ja nie chcę żeby wywalili go ze stada, dlatego pozwoliłam mu tylko jedną, najwyżej dwie. 
-Przecież jest cieniem. Chyba nie może zjeść sarny?
-Owszem może. Tak jak inne wilki i drapieżniki musi coś jeść, wiec musi iść zapolować na coś. Jest cieniem. To prawda, lecz i on je coś i żyje. Jeszcze jakieś pytania?
-Nie. Już dowiedziałem się tego co miałem się dowiedzieć.
-To świetnie.
Powoli zapadała noc. Świerszcze i żaby zaczynały swoje piosenki. Wszystkie konie poukładały się do spania. Myślałem że i ja pójdę, lecz tak się nie stało. Fajnie się bawiłem razem z Sombrą. Gadaliśmy i śmiali… ja się śmiałem, bo ona chyba… nie umie… Miałem postanowienie. Nauczę ją się śmiać. Pokażę jakie to jest zabawne. Ale na razie dam sobie spokój. Całą noc przegadaliśmy. Zresztą i tak nie mieliśmy nic do roboty. Ok. godziny 3:00 zasneliśmy. Obudził nas Sangre. Lekko musnął twarz klaczy, za to mnie… wskoczył i zaczął mnie lizać po głowie.
-Sangre! Dość! Dobrze… dobrze… też cię lubię, ale… złaź!
-Sangre! Nie wolno! Zejdź z Ardana!
-Nie, spoko.
-Bardzo cię polubił.
-Zauważyłem to.
-Na serio. Rzadko kogo i kiedy.
-Hmm… jestem wyjątkowy
-Bardzo
Uśmiechnąłem się do niej. Dzisiaj jeszcze mieliśmy iść do lekarza. Słońce świeciło tak mocno że jej kara sierść odbijała promienie słoneczne od niej samej. Dzień zapowiadał się bardzo przyjemnie.

(Sombra? Idziemy do tego lekarza? XD)

Czika odchodzi













Czika odchodzi, powód - zamiana koni.

Będziemy cię wspominać.