piątek, 28 grudnia 2012

Od Pianissimy - Dom

Szłam po tych górach nieskończenie długo.Musiałam przegapić moje pierwsze święta w stadzie,natomiast ciekawiło mnie to czy ktoś mnie rozpozna,w końcu się zmieniłam....nie oszukujmy się,ale dorosłam,a opuściłam stado jako źrebaczek.Byłam wykończona,zziębnięta,chciało mi się jeść,pić.Ujrzałam znajome drzewo.
-Tak to tutaj....jestem w domu-powiedziałam do siebie i pokłusowałam...trochę bo byłam za bardzo wykończona-
Kiedy zeszłam z gór to poszłam jeszcze dalej do terenu stada.Kiedy przekroczyłam terytorium to było pełno śniegu i ani żywej duszy.Padłam z wycieczenia na ziemię.
-Jestem w domu-szepnęłam i zamknęłam oczy-
Leżałam tak na ziemi,nie mogłam się ruszyć.Pomyślałam,że to może być już koniec moich dni.....mogę odejść z tego świata szczęśliwa.....bo wróciłam do domu.
Jednak usłyszałam jakieś kroki po śniegu.


(Silver, dokończysz?)

Od Figa

Dowidziałem się że stało się dużo ciekawych rzeczy Dumka urodziła, dołączyli nowi członkowie.
-Muszę ich wszystkich powitać-Powiedziałem sam do siebie
Pogalopowałem najpierw do Martuus'a
-Hej Dumka. Hej Harmider. Hej Martuus-Podpowiedziałem wesoło
-Hej-Odpowiedzieli chórem
-I jak tam mały Duma-Zapytałem
-Dobrze na razie dobrze.
***
Po dobrej godzinie bawienia się z Martuus'em, pogalopowałem do innych członków.
***
-Dobra został mi tylko Blanc-Pomyślałem
Pogalopowałem do niego


(Milordzie Blanc, panicza kolej)

czwartek, 27 grudnia 2012

Nowy członek! Blanc

















Imię: Blanc 
Płeć: ogier 
Wiek: 3 lata 
Cechy:,przyjacielski,towarzyski,czuły,odważny,silny,szarmancki,kochający,zwinny,wysportowany,samowystarczalny lecz nie gardzi pomocą,opanowany,niezwykle pomocny wobec bliskich,często się uśmiecha,potrafi zawalczyć o swoje, oddałby życie ratując bliskie mu konie,asertywny,skłonny do okrucieństwa,barbarzyństwa,chamstwa,złośliwości,brutalności oraz agresji(ale to tylko gdy ktoś go sprowokuje),łatwo nie odpuszcza,nie rzuca słów na wiatr,zawsze dotrzymuje danej obietnicy. 
Stanowisko: lekarz, broni opiekunki źrebiąt (ale tylko w tedy, gdy opiekuje się źrebiętami) 
Żywioł: iluzja,umysł
Moce: iluzja- przenosi konia w inny wymiar(wymyślony przez niego),fatamorgana-sprawia że koń widzi rzeczy których nie ma,magiczny głąb- wnika w umysł ofiary i niszczy ją od środka, 
teleportacja-przenosi Blanc'a w inne miejsce(nawet wymyślone przez niego), telekineza- podnosi różne rzeczy nie używając kopyt. 
Partner: Podoba mu się Night 
Rodzina: Blanc nigdy nie poznał swej rodziny, był skazany na samotność. 
Historia: Od chwili porodu rodzice Blanc'a oddali go pewnej klaczy. 
Opiekowała się nim troskliwie dopóty obcy ogier nie zaatakował przybranej matki Blanc'a. Umarła.. a raczej została zamordowana 
gdy Blanc miał zaledwie rok. Przez następne dwa lata wędrował samotnie po wielkich terenach. Pewnego jednak dnia spotkał klacz imieniem Rose, która zaproponowała mu dołączenie do jej stada. 
Właściciel: Pandzia34

Arian odchodzi

Arian odchodzi, powód - decyzja właściciela

Anastazja odchodzi

Anastazja odchodzi, powód - decyzja właściciela

Nowy członek! Iskra


Imię: Iskra.
Płeć: klacz.
Wiek:2,5.
Cechy: Mila,dzika,spokojna.odważna, towarzyska.
Stanowisko: (Nie możesz mieć jednego z głównych stanowisk!)
Żywioł: ogień,woda.
Moce: niewidźalność,czyta w myślach,rospętanie burzy.
Partner: szuka
Rodzina:Matka:Flicka,Ojciec:Mustang.
Historia:Jest w połowie dzika ojciec był mustangiem a Matka Arbka.Matka umarła jak miała 1,5 roku.Na stepnego dnia zatakowało ich stado wilkow ojciec umarła a Iskra uciekła w strone lasu "Ale nie wiedziała że Ojciec umarł"Miała tam gdzieś Iskre nadzieji że znajdzie sowjo rodzine i stado...

Właściciel:ELKO1




Od Pianissimy - Pola

Byłam już blisko domu,bo byłam już na polach,ale zatrzymałam się w jednym momencie jak zobaczyłam bele siana i to ogromne.
-"A jeśli tu są ludzie?... muszę być ostrożniejsza....muszę dotrzeć w końcu do domu"-ruszyłam z cwału,aby być bliżej gór i dalej pól-
Minęłam po drodze jakąś dziewczynę z koniem na polu,skakała przez mniejsze bele siana.Gdy ją zauważyłam to nie mogłam zwolnić i przemknęłam szybko obok niej.Na syczcie górki,był młyn i garstka ludzi robiła coś przy tym młynie.Nie zważałam większej uwagi na to co robią i biegłam dalej.Zaczęła się trawa i było widać góry,ale trzeba było jeszcze przejść przez rzekę na drugą stronę,rzeka,a raczej rzeczka nie była duża,więc uznałam,że pójdzie łatwo.Weszłam do lodowatej wody.Usłyszałam rżenie konia i gwałtownie się odwróciłam,dziewczyna pomimo,że mnie widziała to nie zwracała uwagi tylko zgarniała siano,a garstka ludzi z młyna zamykała go.
-Czyżby coś się stało?-zapytałam i poczułam,że zaczyna padać śnieg-o no tak zima....zaczyna padać śnieg.....już powinien wcześniej,ale cóż-chciałam się jak najszybciej dostać na drugą stronę i udało się po 10 minutach.Byłam na brzegu i wyszłam z wody-
-Zimno-parsknęłam-
Z nieba zaczęły padać płatki śniegu,patrzyłam w niebo.Wspaniały widok,ale nie czas na zachwycanie się.Ruszyłam dalej,zostały już tylko góry.
-Może zdążę na święta-powiedziałam do siebie-

Od Cienia

W stadzie było bezpiecznie. Była mama i tata oraz alfy. Wszystko układało się doskonale. Pumy nas atakowały, ale to co? Gdy ma się wspaniałych rodziców, alfy i stado wszystko idzie doskonale. Jednak nie dziś... 
Kiedy stado pasło się na polanie znowu zaatakowały pumy. Wszyscy stanęliśmy do walki... Nie licząc źrebiąt oczywiście... Jednak z pum rzuciła się na mnie, ale jej atak odparła mama. Uderzyła w kota z tak dużym impetem, że przeturlał się i nie wstał. Biedny zwierzak! Ale nie zadziera się z naszym stadem... Wtedy pani Rosa kazała mi się schować. Ale ja nie chciałem! Lecz ona mi kazała... Wtedy moją mamę i tatę postanowiły zaatakować pumy... Dużo pum! Cofali się i byli coraz bliżej krawędzi (walka toczyła się przy wodospadzie Wschodu). Jednak by nie dopuścić do tak okropnej rzeczy, postanowili zaatakować pumy... One rzuciły się na mamę i tatę, a pumy na nich. I wtedy... Zarwał się ten taki grunt. Nie wiem jak to się nazywa.. Nieważne. Zarwała się ziemia i stała tragedia! Mama, tata i pumy spadli w otchłań wodospadu... Wyrwałem się naglę zza krzaków
- Cień!!! - krzyczała pani Rosa
Jednak ja jej nie słuchałem. Stanąłem na samym koniuszku wyrwanej ziemi... I patrzyłem tam gdzie spadła moja najbliższa rodzina... I te wstrętne pumy....


(Pani Roso? Dokończy pani?)

Nowy członek! Książę




















Imię: Książę
Płeć: ogier
Wiek: 2 lata
Cechy: miły, szalony, sprytny, szybki, silny, odważny, przyjacielski
Stanowisko: wojownik

Żywioł: woda
Moce: umie wywołać deszcz na zawołanie, włada falami moża
Partner: nie ma
Rodzina: nie ma
Historia: Gdy byłem mały nie było mi łatwo... Byliśmy dzikimi koniami. Gdy miałem pół roku kłusownicy napadli na nasze stado! Mama kazała mi uciekać jak najdalej i powiedziała że nie długo do mnie przyjdzie ale nie przyszła...
Niektóre konie się uratowały ale poodchodziły do innych stad, a ja od tej pory musiałem sobie radzić sam... Kiedy byłem nad wodospadem usłyszałem inne stado! Podeszłem i opowiedziałem im moją historię i zapytałem czy mogę wstąpić do ich stada i się zgodzili! Dzięki temu stadu mój los się odmienił!!!
Właściciel: ruffian18

Dumka urodziła!

Dumka urodziła jednego pięknego źrebaczka! Gratulujemy!!!



niedziela, 23 grudnia 2012

Wesołych Świąt!

Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia,
Złóżcie sobie nawzajem życzenia.
By te święta były radosne,
czasami nawet miłosne.
Święta są też odpoczynkiem,
Więc zaprzestań z tym wysiłkiem.
Alfy teraz mają wolne,
Skaczą jak koniki polne, 
Życzą wam radosnych Świąt
I historiom mówią STOP!
------------- Wierszyk napisany przez alfy -------------
1. Wesołych Świąt :)
2. Nie przysyłajcie opowiadań w terminie od 24-27.12.2012r.



Od Seta - CD historii Asuny


Jak tylko usłyszałem Asunę, zaraz ruszyłem w tamtą stronę. Zobaczyłem ją jak traciła przytomność i jak dobierało się do niej kilka pum. Zaatakowałem pumy, zacząłem kopać. Niektóre, dość szybko dały sobie spokój i uciekły, ale dwie z nich były naprawdę uparte. Jedna z nich zraniła mnie silnie w bok, ale zignorowałem to i walczyłem dalej. Po kilku kolejnych kopnięciach i te dwie postanowiły uciec. Krew lecąca z mojego boku pozostawiała na śniegu czerwone ślady. Nie to mnie jednak teraz martwiło najbardziej, Asuna była nieprzytomna i to było teraz najważniejsze. Niebezpiecznie było tu teraz zostać, mimo bolącego boku wziąłem Asunę na grzbiet i poszedłem w stronę stada. Gdy byliśmy już połowie drogi zacząłem słabnąć. Nogi zaczęły się pode mną uginać. Położyłem Asunę na ziemi i w tym momencie straciłem przytomność.

<Proszę niech, ktoś dokończy>

Od Ariana

"Śnieg zasypał chyba cały świat."- Pomyślałem galopując po polanie. 
Ciekawe.. kiedy moja Ewa mnie odwiedzi. Ewa.. moja była pani. Ciesze się że zrozumiała mój ból.Zmęczyłem się trochę, postanowiłem zatem wybrać się nad wodospad. Był majestatycznie piękny.Nie mogłem się oprzeć .. musiałem wskoczyć do tej lodowatej wody. 
-Jeszcze się przeziębisz ! 
Krzyknęła jakaś klacz.Niestety nie widziałem jej twarzy. 
Nie mogłem określić .. kim ona była. 

<Niech jakaś klacz dokończy>

Od Asuny

Cieszę się,że z Setem jesteśmy razem.Chyba on też bo niemal lata ze szczęścia.
Dziś miałam wrażenie,że ukrywa coś przede mną ale trudno było to zrozumieć.Jednak były znaki: nagle zaczął długo dumać i przebywać w samotności.Raz podeszłam do niego.Uśmiechnął się lekko ale nic nie powiedział...
Po tym musiałam odejść aby nie zobaczył moich łez.Czemu płakałam?Sama nie wiem ale poczułam naglą chęć wypłakania się.W pewniej chwili usłyszałam dziwny dźwięk ze strony krzaków.Podobny był jakiś czas temu ale nie mogłam sobie przypomnieć do czego nawiązywał...
Nagle wyskoczyło kilka pum z tamtego miejsca.Od razu rzuciły się na mnie nim zdążyłam zareagować.Mogłam tylko rżeć ile miałam sił w płucach.Może ktoś to usłyszy i pomoże.Spostrzegłam jeszcze sylwetkę jakiegoś konia ale przez promienie słoneczne nie rozpoznałam kto to był.To chyba był Set....


<Set, dokończysz?>

Od Pianissimy - Stado

Zapadła noc,ale nie chciałam się zatrzymywać.Galopowałam dalej przed siebie,mapa teraz kazała kierować się na małą pustynię.Nie czekałam i biegłam na nią.Minęło kilka minut i zalazłam się na niej i zaczęłam kłusować,bo byłam zmęczona i spragniona.Nastał dzień,było ciepło,a ja szukałam wody,w końcu znalazłam zielony ląd.
-Nareszcie!-zawołałam i pobiegłam-
Na zielonej ziemi był zbiornik wodny,postanowiłam się napić,ale po kilku minutach przyszedł jakiś obcy koń.Był to najprawdopodobniej Tinker.
-A co robisz z nasza wodą?!
-Naszą?-zapytałam-
-Tak,moją i mojego stada!
Zza konia wyszło kilka innych.
-A co ona robi z naszą wodą?-zapytała sowa klacz-
-Zabijmy ją!!
-Ej chwila cwaniaczki,po pierwsze skoro ta ziemia jest wasza to czemu nie ma tu strażników?!-przerwałam im-
-To nie nasza ziemia,ale woda jest nasza!!
-Skoro nie wasza ziemia to i woda nie wasza,a z resztą ja się już napiłam,czyli ruszam dalej!
-Pomożemy ci znaleźć drogę-ogier fryzyjski podbiegł na przeciw mnie-
-Zostaw mnie!-krzyknęłam-
Konie rzuciły się na mnie,ale ja byłam sprytniejsza i uderzyłam kogo popadnie.Uciekłam w głąb lasu i zatrzymałam się dopiero jak zobaczyłam plażę i morze.
-Chyba jestem niedaleko-przywołałam mapę-tak jeszcze tylko 1-2 dni drogi....muszę odpocząć-podeszłam do wody i zanurzyłam nogi-

Ale odpoczynek nie trwał długo, bo wyruszyłam dalej, jeszcze zostały pola i góry i już jestem w domu.