środa, 1 maja 2013

Nowy członek! Vindos























Imię: Vindos ; Vind
Płeć: Ogier
Wiek: 3 lata
Charakter: Porywisty, szalony, rozbrykany, zabawny, pełen energii, uroczy, nieokiełznany, pomocny, opiekuńczy, hardy, zawsze ma swoje zdanie, sprytny, spostrzegawczy, waleczny, honorowy, oddany, wierny, pomysłowy, szarmancki, wytrzymały, rozumny, szczery
Stanowisko: Wypatrujący
Żywioł: Walka i Szpiegostwo
Moce: Może znikać, przechodzić przez przedmioty i inne stworzenia, ma bardzo wyczulone wszystkie zmysły, gdy uderzy kopytem może wywołać trzęsienia ziemi
Partner: Szuka, ma nadzieję, że znajdzie prawdziwą miłość
Rodzina: Młodszy brat Nigrum
Historia: Vindos od małego wykazywał cechy dobrego szpiega, wojownika, stratega. Jego rodzice, para Alfa byli z niego dumni, dlatego gdy miał już 2 tygodnie dali mu na imię Vindos- to jest ,,Biały'' na znak jego honoru, waleczności i szczerości. Inna sprawa była z jego bratem, Nigrum'em- ,,Czarnym''. Był on okrutny, kłamliwy, zdradziecki. Ich rodzice wiele razy dawali młodszemu Nigrum'owi Vinda za przykład i tak w młodszym narodziła się zazdrość. Pewnego dnia zaślepiony nienawiścią i żądzą zemsty zabił ojca i matkę, a resztę ich stada pozabijały konie ze stada wrogiego. Przeżyły ze stada Vindosa zaledwie 4 konie- Vindos i jego trzech przyjaciół, którzy w tym czasie byli z poselstwem do stada, któremu przewodził stary przyjaciel ojca Vinda. Po powrocie 4 konie rozdzieliły się z bólem w sercach w cztery strony świata. Vind przybył do Stada Białej Róży.
Właściciel: Mauve

Od Małej Czarnej - CD historii Rafaello

Biegłam co sił w nogach do siedziby lekarzy. Była ona dość daleko, więc przybiegłam lekko zmęczona. Zauważyłam tam Blanc'a, więc wydyszałam:
- Blanc,Blanc.....musisz pomóc Rafaello!! Chodź za mną!
Pobiegłam jeszcze szybciej niż wcześniej przed siebie, a za mną ogier, którego poprosiłam o pomoc. Po kilku minutach nieustannego biegu byliśmy na miejscu. Blanc szybko zrobił specjalny okład rannemu i przyrządził leczniczą miksturę. Po chwili odszedł od Rafa i zwrócił się do mnie:
- Czy mogłabyś zostać z nim tutaj do jutra?? Bo Ja mam jeszcze parę innych koni pod opieką, a w nocy może go bardziej boleć. Tutaj masz płyn, który możesz mu podać w razie bólu- wskazał głową małą buteleczkę. Kiwnęłam w podziękowaniu, a Blanc odszedł. Położyłam się obok Rafaello i zapytałam:
- Już lepiej się czujesz??
- Trooochę- próbował się uśmiechnąć.- Dziękuję za pomoc.
- Miałabym cię zostawić?- Roześmiałam się i pocałowałam go.

Raf??

Od Jenny

Przechadzałam się nad wodospadem. Dzień był naprawdę ładny, ptaki wesoło śpiewały, słońce prawie w ogóle nie chowało się za chmurami... Ach! Szkoda, że codziennie tak nie jest... Postanowiłam popluskać się trochę w wodzie, poszłam nad wodospad. Woda nie była gorsza od pogody. W pewnym momencie zauważyłam siedzącą pod drzewem Faith, nie wyglądała na zadowoloną... Podeszłam do niej.
-Cześć Faith, coś się stało?
<Faith C.D. ^.^>

Raport nr 20

Raport nr 20

----------
Kilka spraw:
1. Robaczek na 100% zostanie naszą betą. Prawdopodobnie już dzisiaj!
2. Rafaello od dzisiaj ma za partnerkę Małą Czarną C:
3. W zakładce "Pary i potomstwo" zostały dodane do imion znaczki: ♂ i ♀. Ułatwi wam to przeglądanie nieco nieposegregowanych w stosunku do płci, par.
4. Większość źrebaków urosło!!! Tak samo z klaczami w ciąży!
5. Znowu zagrożona jest Wolf Dark, ale także Ellie. Oczerniają w różny sposób nas oraz nasze stado. Jeśli nie przestaną, ze smutkiem stwierdzę, że muszą odejść.
6. Prosiłabym, byście pisali więcej opowiadań. Możecie je przesyłać Oxi00, KiteKat222, top80 i Labelle, a tematów jest naprawdę wiele.
7.Powstałe nowe, małe bannery stada:

Serdeczne podziękowania dla Nerona za zrobienie nam tego, o formacie PNG:














Neron dostaje 10zr, ale prosiłabym, by nie przesyłać już więcej takich rzeczy, gdyż nie są nam już potrzebne.

Jeśli jeszcze nie macie bannera lub te bardziej wam się podobają, nie wahajcie się jednego z nich wstawić na swoją prezentacje!
Niedługo powstanie też nowy avatar, ale jeszcze nie teraz C:
8. Z okazji nowego miesiąca, każdy dostaje 5zr



- Rose

Od Jenny - CD historii Rose

-Ale Rose...
-O co chodzi?
-Bo...
-Co?
Starałam przypomnieć sobie każdy szczegół tego miejsca...
-Ona była w bardzo dziwnym miejscu...
-Jak to dziwnym?
Czułam, że muszę teraz wszystko dokładnie i starannie powiedzieć...
-Pamiętasz jak wypytywałam cię o Opuszczone Pastwisko?
-Yyyy... Chyba tak...
-Wcześniej byłam na jakiejś magicznej wręcz polance, ale kiedy wracałam ścieżka do niej, no, po prostu się rozpłynęła... Tak samo jak moje wspomnienia związane z tym miejscem, dzisiaj z Shanti znowu byłam w tym miejscu i okazało się, że ona też już kiedyś tam była... Ja nie wiem, czy ta figurka no wiesz...
Rose dobrze wiedziała o co mi chodzi, wyczuwałam to po jej minie. Starałam przypomnieć sobie coś jeszcze, ale nie mogłam... Zaczęłam przyglądać się uważnie figurce... W niej... W niej było coś takiego dziwnego...
<Rose?>

Rafaello i La Petite Robe Noire zostają parą!


Bardzo się kochali i... zostali parą! Mowa o La Petite Robe Noire i młodym samcu alfa, Rafaello. Życzymy udanego związku!

Od Rafaello - CD historii Małej Czarnej

- A więc jesteśmy parą! - uwaliłem się na nią. Nie byłem przecież taki ciężki, bo w przeciwieństwie do Silvera, wiele się ruszałem (xd). Zaczęliśmy turlać się po trawie. Nasze szczęście nie miało końca... Gdy nagle coś mnie sparaliżowało. Jęknąłem z bólu. Przestraszona klacz szybko wstała i nachyliła się nade mną. Kopytami w stronę nieba, cichutko zawyłem z bólu. To wszystko.
***
-Co ci jest? Raf!!! - wołała, niemal płacząc Mała Czarna. - Zawołać pomoc?!
Ja jednak nie odezwałem się, nawet nie popatrzyłem w jej stronę. Przymrużyłem oczy. Spróbowałem wstać, ale znów jęknąłem.
- Pomogę ci - powiedziała szybko.
Niestety, kiedy próbowała mnie lekko popchnąć, bardzo czułem straszny i tak ból.
- Musimy to zrobić. Szybko! Nie wiem, co ci jest, ale chodźmy szybko do Rose.
Jednym, silnym ruchem, moja partnerka przeturlała mnie gdzieś o pół metra i wtedy zobaczyła krew... Krew na niewielkim, a jednak bardzo ostrym kamieniu.
Jak to musiało boleć, pomyślała.
- Moje plecy... - syknąłem wreszcie. - Pierwszy... Pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego.
Potaknęła.
- Tragedie są wszędzie. Miał je każdy członek naszego stada. Pamiętam, jak nieraz Rose wracała cała w krwi, ale rany się goją. Twoja też. Zawołam lekarza.
Jej słowa były dla mnie najlepszym lekiem i ukojeniem. Gdy była blisko, lekko ją polizałem. Uśmiechnęła się i pobiegła.
Zostałem sam. Ranka prawdopodobnie nie była tragiczna, jednak brudny kamień, który zdołał przebić moje futro... Na samą myśl każdemu zrobiłoby się niedobrze. Musiałem czekać, aż La Petite wróci, zostanę opatrzony i wtedy dopiero ogłoszę stadu.... że jesteśmy parą!

Od Rose - CD historii Jenny i Shanti

Pasłam się, gdy nagle podbiegła do mnie z niepewną miną Jenny. Trzymała w pysku coś dość małego, kształtnego, na złoto i czarno pomalowanymi elementami.
- Co masz? - zapytałam pierwsza.
Klacz, by odpowiedzieć, upuściła pod moje nogi małą figurkę. Moja właścicielka już kiedyś nam je pokazywała. Były to figurki ludzi i różnych zwierząt. A ta... konia!
- Znalazłam to z Shanti. Leżała w trawie. Już trochę starta, ale zobacz... To były nasze tereny. Jaki człowiek mógłby ją zgubić?
Zamyśliłam się.
- Gdzie dokładnie?
- A gdzieś... - powiedziała szybko Jenny.
Nie dręczyłam już jej dłużej pytaniami, lecz uważnie przewróciłam pyskiem figurkę. Cała w ziemi, wydawała się być jednak urocza.
- Może ktoś jej szuka? - nagle odezwała się.
Spojrzałam na nią.
- Nie wiem. Prawdopodobnie zgubił ją jeden z naszych właścicieli. Nie wiadomo, kto. Ale raczej nie będziemy teraz robić zamieszania z takiego powodu. Zanieśmy ją do Ogrodu Zakochanych, gdzie często chodzą ludzie. Połóżmy ją na ławce. Ktoś ją sobie znajdzie.
Powiedziałam to prosto i szybko, ale wydawało mi się, że Jenny czuje coś innego...

<Jenny?>

Od Silvera - CD historii Shanti

- ja może już pójdę...-powiedziała nagle klacz
- No dobrze - popatrzyłem na nią
- To do zobaczenia!
- Do zobaczenia...
Klacz pobiegła a ja nadal szukałem, szukałem i szukałem.
Nawet zapomniałem co szukam!
Po 20 minutach, Shanti znów przyszła.
- Silver! - krzyknęła - Mefisto znikł! Szukałam wszędzie ale go nie ma... Nie wiem co robić...
(Shanti?)

Od Delicate - CD historii Lucky'ego

- No dobrze - uśmiechnęłam się
- No to do jutra! - odwdzięczył uśmiech
- Do jutra - pogalopowałam do swojej jaskini.
Położyłam się i zasnęłam.
***
Następnego dnia, pobiegłam na łąkę gdzie był Lucky.
- Hej - przywitałam się
(Lucky? ^^)

Od Lucky'ego - CD historii Delicate


-A...nad niczym- powiedziałem cicho. Przecież nie mogę jej powiedzieć. Wiem, że nie mam szans ale chyba się zakochałem. Zobaczyłem jakiś kształt. Kilka konie biegło za płotem. Staliśmy tak przez chwilę. Ściemniło się. Już nawet nie do końca widać było gwiazdy. Nie wiedziałem nawet która godzina. Spędziliśmy razem....właściwe cały dzień. Teraz już wiedziałem na pewni: zakochałem się. Ale wiedziałem że nie mam szans. Ona jest dla mnie zbyt dobra...
-Muszę iść- powiedziała Delicate
-Może pójdziemy jutro do...właściwie nie wiem jak się to miejsce nazywa ale jest piękne- spytałem
<Delicate ^.^>

Od Shanti - CD historii Silvera

- Martwisz się czymś. - pokręciłam głową. - Nie bój się mi powiedzieć. Ja też ostatnio mam zmartwienia i wiem, jak jest z tym ciężko. Próbujesz zachować je tylko dla siebie, gnębisz się nimi przez dnie i się obwiniasz. Mam dokładnie to samo. Nie bój się wyrzucić je z siebie.
Silver nadal wpatrywał się w dal. Myślał intensywnie, ale się nie odzywał. Jego twarz przybrała poważny wyraz.
- Nie musisz zamartwiać się mną, Shanti. - powiedział smutnym głosem. - Jak już mówiłaś, masz swoje zmartwienia, więc po co ci następne? I tak jesteś pierwszą osobą, która się mną zainteresowała i cenię to. Ale nie musisz. Nie musisz...
Westchnęłam przeciągle. Silver'a coś na pewno nękało, ale co? Chyba nigdy tego nie odgadnę. Nie było sensu dalszego wypytywania i zmuszania go. Stałam więc czekając na jego dalszą reakcję.

(Silver?)

Od Silvera - CD historii Shanti

Klacz popatrzyła na mnie, a ja w ciąż rozglądałem się po jaskini.
- Silver, co się stało? - spytała
- Na prawdę nic...-znów odpowiedziałem i odwróciłem się.
- Jeśli czegoś szukasz, mogę ci pomóc - uśmiechnęła się i podeszła do mnie
- Na prawdę nic się nie stało - popatrzyłem na nią
Rozejrzałem się jeszcze raz i westchnąłem.
Popatrzyłem na Shanti a potem na łąkę.
(Shanti?)

Od Ciastka - Kilka chwil z jego życia

-Ciastek, do licha, gdzieś ty !?- Oj, chyba zdenerwowałem Rose...
Na całe swoje szczęście, a na jej nie szczęście stałem się niewidzialny. Ale to przecierz Wesoły Park ! Więc Rosie powinna być zadowolona !
Tak wiem... Mój dziwny tok myślenia! Ale to jest takie oczywiste, że Rosie, skoro jest samicą alfa, powinna być wesoła, a jednak ja, Ciastek, poczciwy, choć leniuchowaty wojownik ją zdenerwowałem. Aż na jej białej sierści pojawiły się brązowe plamy, bo biegała za mną w tą i z powrotem, choć mnie nie widziała.
-Rose, koniu, umiesz przecież latać !- krzyknąłem, gdyż wytworzyłem tęczę i wspiąłem się dzięki niej na wysokie drzewo.
-Nie mogę !-krzykneła- Złaź!!!
-A czemu Rosie, samica alfa, nie może wzbić się w powietrze- droczyłem się
-Boli mnie głowa- załkała- Ciastek... Proszę ...
Zlitowałem się, stałem się widzialny i zeszłem na ziemię.
-Teraz to dostaniesz !- zmieniła ton głosu i zaczeła za mną pogoń, w tym stresie zapomniałem że mogę być niewidzialny. I mnie dopadła. I mnie skopała. I przyszła Elline.
-Co wy wyprawiacie !?- krzykneła- Rosie, ty nie możesz się tak zachowywać !
-Nikt!- krzykneła- Ale to nikt ! Nie będzie mi rozkazywał !
I tak zaczeła sie histeria Rose.

Od Rose: Ja myślałam, że to źrebak xD Przeprawiłam ci informacje, że latasz, bo nie możesz. A co do eliksiru, to nie da się go zapomnieć. Zaraz po wypiciu, do końca życia latasz, a więc to też usuwam.

Nowy ogier - Ciastek



Imię: Ciastek
Płeć: Ogier
Wiek: 2 lata
Cechy: Wesoły, Energiczny
Stanowisko: Wojownik
Żywioł: Powietrze
Moce: Wytwarzanie tęczy, stawanie się niewidzialnym, poruszanie się bezszelestnie, wytwarzanie magicznej tarczy
Parter: Szuka
Rodzina: Nie ma, to znaleziona sierota
Historia: Nie wiadomo kto jest jego rodziną. Pewnej nocy został znaleziony przez stado w lesie... Uratowali mu życie i jest im wdzięczny.
Właściciel: Amzi66