wtorek, 2 kwietnia 2013

Figo i Daredevil odchodzą !

                   

Powód : decyzja właściciela
Będziemy was wspominać !

Emily odchodzi!










Emily odchodzi, powód - zginęła
Będziemy cię pamiętać : (

Od Emily - opowiadanie końcowe

Spacerowałam spokojnie po lesie.Nagle zauważyłam Roksanę.
- Cześć , malutka klaczunio ! - "przywitała" mnie.
- Ja chociaż jestem malutka a ty nie zmieścisz się w wejściu największej jaskini - powiedziałam.
Klacz nie wiedziała co powiedzieć a wszystkie konie zaczęły się z niej śmiać.Rzuciła się na mnie.I znów powtórka z rozrywki - ja się odsunęłam a ona w pokrzywy.Wyszła cała w kolcach...
******
Położyłam się już spać , lecz miałam koszmary.Śniło mi się jak Roksana zabiera mi Balou.Jak potem go nęka i zabija.Potem zobaczyłam jak niszczy mi psychikę.Potem robi coś takiego , aby popełniła samobójstwo.Nie wiedziałam że to ostatnie wkrótce się spełni...
*****
Gdy się obudziłam , strasznie bolała mnie głowa.Miałam myśli samobójcze...
Poszłam się przewietrzyć.Coś ciągnęło mnie nad rzekę duchów...
Gdy tam dotarłam , coś kazało mi skoczyć...
Skoczyłam...


Nowy członek! Szafir

















Imię : Szafir
Płeć : ogier
Wiek : rok
Cechy : miły , stanowczy , odważny lecz trochę nieśmiały , przyjacielski , romantyczny
Stanowisko : wojownik
Żywioł : natura , powietrze
Moce : wszystkie związane z żywiołami , rozmowa z roślinami , szybszy od wszystkiego na ziemi , zmiana w postać z wiatru oraz ziemi , zmiana w huragan , wiaterek itp.
Partner : Zakochany w Delicate ale czy ma jakieś szanse ?
Rodzina : Mama Shila Ojciec Kaspian Młodsza Siostra Iskra
Historia : Urodził się w niewielkim stadzie koni , bez żadnego ważnego stanowiska.Gdy miałem niecałe pół roku , moja mama zmarła.Mój ojciec załamał się i zajęli się mną dziadkowie lecz nie zwracali zbytnio na mnie uwagi.W naszym stadzie jest taka tradycja , że najstarszy syn Alf wyrusza w podróż wraz ze swoim towarzyszem , czyli innym koniem.A że syn Alf był moim najlepszym przyjacielem , wybrał mnie.Oczywiście się zgodziłem.Nic mnie tu nie trzymało.Wyruszyliśmy.Przy granicach tego stada , zaatakowała nas Wolf Dark.Mój towarzysz zginął.Mi udało się jakimś cudem przejść na drugą stronę.Znalazły mnie 2 siwe klacze - Rose i Delicate.W Delicate natychmiast się zakochałem...
Właściciel : Julcianow

Sindre i Nero urośli!















Imię: Sindre
Płeć: ogier
Wiek: 2 lata
Cechy: spokojny, tajemniczy, samotnik, rodzinny, czasem agresywny i bezlitosny, na ogół miły
Stanowisko: Strażnik, obrońca
Żywioł: Umysł, natura
Moce: Wszystko co związane z umysłem i naturą, uzdrawianie, znikanie, teleportacja
Partnerka: szuka
Rodzina: Mama Faith, Tata Level, brat Nero
Historia: Urodził się wczesną wiosną w Stadzie Białej Róży.
Właściciel: Oxi00

























Imię: Nero
Płeć: Ogier
Wiek: 2 lata
Cechy: miły , spokojny , zrównoważony , przyjazny , odważny , śmiały , lojalny , romantyczny
Stanowisko: wojownik
Żywioł: powietrze
Moce: potrafi rozpętać tornado lub wichurę , znikanie
Partner: szuka
Rodzina:matka: Faith , ojciec: Level , brat : Sindre
Historia: Urodził się w stadzie Białej Róży.
Właściciel: Primawera

Od Małej Czarnej - CD historii Rafaella


- IDIOTO! Musiałeś się naćpać ziemią?? - Byłam zła na niego. Powiedział:
- Prze-przepraszam. Na serio- przytulił mnie i pocałował.- Sorry. Ale teraz mamy pewność, że miałem rację z Rose. Nagle spytał:
- pokazać ci fajne miejsce?
- Jak musisz...- uśmiechnęłam się. Pobiegliśmy w stronę wodospadu. Rafaello wskazał mi szczelinę w wodzie, przez którą przeszliśmy. Przed nami ukazała się przytulna grona o okrągłym suficie. 
- Ale tu ładnie!- krzyknęłam. Ogier pokiwał głową i podszedł do mnie. Pocałował mnie,gdy...naszym oczom ukazała się Rose z sennym Silverem. Ja i Raf zaczęliśmy się wycofywać....

Raf?? ^^

Od Cziki

Biegałam po lesie. Rudy był gdzieś z Rubinem, a tylko ich znałam. No nie licząc oczywiście ary alfa...Gdy tak chodziłam spotkałam jakiegoś ogiera. Stał i pił wodę. Postanowiłam się przywitać. Podeszłam a on podniósł łeb.
-Cześć- powiedziałam nie śmiało
-Witaj- odpowiedział
-Jestem Czika
-A ja Mesajah. Jesteś tu nowa, prawda?
-Tak jestem tu od kilku dni.
<Mesajah>

Od Rafaello - CD historii Małej Czarnej

Powiedziałem moje przypuszczenia... Przecież wszystko jest możliwe. 
- A skąd to wiesz? - gały wylazły jej na zewnątrz - Moi rodzice by się cieszyli, gdyby dowiedzieli się, że mam wreszcie chłopaka!
Błądziłem kopytem po warstwie wielkanocnego śniegu. Płatki tuliły moje kopyto, rozpraszając się także po nodze. Biały puch miał ponad 16cm. Stado jest duże, a więc wszędzie były ślady kopyt. Nienaruszony śnieg był jedynie przy granicach. Kilka kopyt Shanti i koniec... Trudno było w to uwierzyć. Piękne, ale niewyczekiwane. Ani trochę.
- Nie wiem, czy oni chcą, czy nie chcą. Wydaję mi się, że Silver nie interesuje się tym. Ostatnio coraz mniej rozmawiamy, gdyż ciągle śpi. A Rose chyba nie może się przyzwyczaić, że nie jestem już źrebakiem. 
Mała Czarna namyśliła się.
- A więc stąd te przypuszczenia... Rose?
Potaknąłem.
- Ależ tak nie powinno być! - oburzyła się. - Może trzeba z nią porozmawiać.
Cofnąłem się o parę kroków i zaprzeczyłem pyskiem.
- Wolałbym nie.
Ona jednak była uparta. 
Gdybym był z nią dłużej, nie wytrzymałbym jej upierdliwego charakteru (xD). 
- Ja to zrobię. Podstępnie.
I pobiegła... A co mogłem zrobić ja? Nic. Tylko biec za nią...
---
Dotarliśmy bardzo szybko. Rose była w lesie.
- Pss, jest tutaj - szepnęła mi klacz. Było jej łatwo, a ja dyszałem.
Przewróciłem oczami.
- Nie musimy tego robić, no naprawdę... Przesadzasz. Po co ci to?
Potaknęła nijako. Nie wiedziała, ale już chciała. Bez ostrzeżenia pokłusowała do mojej mamy. 
- Ale... - wyciągnąłem do niej kopyto. 
E, już nie warto. Stała przy Rose uśmiechając się.
---
- Dzień dobry! - zaczęła. Gadała jak do najlepszej sąsiadki w najbardziej słoneczny dzień.
Alfa przerwała swoje zajęcie. Podniosła głowę do góry i od razu zwróciła na nią wzrok. Uśmiechnęła się blado i sapnęła:
- O, witaj! La Petite... De... De... Noire? Tak?
- Po prostu Mała Czarna. Nie łam sobie języka - mrugnęła do niej, poprawiając kopytem grzywkę i kusząco odganiając się od much (xD). Wiedziała, że patrzyłem na to ja. - Jak tam z Rafaello?
Zmierzyła ją wzrokiem.
- Chyba sama wiesz lepiej. Ostatnio spędzasz z nim więcej czasu niż ja z nim - próbowała się uśmiechnąć, a ja walnąłem głową w drzewo (xD).
Klacz okrążyła ją, wąchając kwiaty.
- No ale słuchaj, droga pani...  Nie będę tu zbyt wiele owijała bawełnę, choć mój plan był całkowicie inny - mama popatrzyła na nią dziwnie - Czy to prawda, że nie chciałabyś, żeby twój syn miał partnerkę?
Tym razem walnąłem z impetem w górkę ziemi, która posypała mi się pysk i wpadła do nozdrzy. Zacząłem się krztusić/
Moja rodzicielka nie zdążyła odpowiedzieć.
- Słyszysz to? - nastawiła ucho.
Oczywiście, "moja mała" to słyszała, ale odwróciła jej uwagę.
- Nie, nie. Wydaję ci się. To ten wiatr xD. No to jak?
A ja zacząłem coraz bardziej kaszlać, tańczyć, turlać się pod ziemi... Aż wreszcie wypadłem zza krzaków i walnąłem w drzewo, a następnie w glebę i uśmiechnąłem się niewinnie.
Mała Czarna westchnęła.
- Już nic... 
Zostawiliśmy osłupiałą klacz i odeszliśmy, próbując klepnąć mnie po plecach.
To była... średnio udana akcja.

(Mała Czarna? xD Aha, i Silver śpi, ciamajda jeden jak Raf ;_;)

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Od Shanti - CD historii Wolf Dark

Przechadzałam się z nudów po terenach Stada, kiedy usłyszałam głośny śmiech. To nie może być nikt inny, jak Wolf Dark, pomyślałam. Znudziły mi się już te jej "gierki". Wiadomo było, że i tak każdy wyjdzie z jej sideł. W każdym razie nikomu jeszcze krzywdy wielkiej nie zrobiła. A może teraz ten ktoś potrzebuje pomocy? Myślałam tak, aż zdecydowałam się sprawdzić, co tym razem knuje Ciemna. Nasłuchiwałam przez chwilę, aż ponownie dobiegł mnie jej odrażający rechot. Skierowałam się w jego stronę i po chwili doszłam do granic. W oddali zobaczyłam czarną plamę i coś szarego obok niej. Nie wahając się przekroczyłam płotek i podbiegłam do rosnących nieopodal krzaków. Schowałam się za nimi i nasłuchiwałam.
- Tak niby kochały, a teraz co? - zaśmiała się Wolf Dark. - Nic. Boją się. Schojraczyły. Widać, nie cenią cię tak bardzo. Widzą w tobie tylko władzę... Nic więcej, mój drogi Balou.
Przełknęłam ślinę. Nie spodziewałam się, że stojący obok Ciemnej kamień, okaże się tym właśnie ogierem. Tylko jak mu pomóc?, myślałam gorączkowo. Teraz nie mogę się już wycofać, nawet, gdybym tego chciała. No właśnie, co ja chcę? Jasne, że pomóc, mówiłam sobie w duszy, jednak w głowie kłębiło mi się coś innego - strach.
- Jaką śmierć wybierasz? - Wolf Dark zaczęła krążyć wokół skamieniałego ogiera. - Nie, ty o tym nie zadecydujesz. Odebrałbyś mi całą frajdę... Może zrobię ci taką mieszankę: bólu, strachu, krzyków, łamania kości i innych ciekawich rozrywek? Tak, to będzie doskonałe.
Zebrałam się w sobie. Wyszłam z krzaków po cichu.
- Nie zrobisz tego! - krzyknęłam. - Zostaw go, ty nędzna kreaturo!
Wolf Dark odwróciła się powoli. Na jej twarz widniał jej typowy uśmieszek. Westchnęła przeciągle i pokręciła z politowaniem głową.
- A jednak jedna z twoich kochanek przybyła, by cię ratować? - zapytała drwiąco. - No cóż, tym milej dla mej osoby. Więcej bólu, o tak. Tego mi od dawna brakuje!
- Nie jestem jego kochanką! - wrzasnęłam. - Ty przestarzała jędzo, doigrałaś się!
Za nim Wolf Dark zdążyła w ogóle zareagować, ja już stałam przy niej w postaci... Sama nie wiem czego. Tak się zezłościłam, że ze zdenerwowania zamieniłam się w wielką kulę światła. Przeszyłam ją rażącym wzrokiem i upadła oślepiona blaskiem. Jej moc przestała działać i Balou znowu był w swojej postaci. Leżał osłabiony na trawie. Próbował wstać, ale jego siły nie pozwalały na to.
W tym czasie Ciemna zdążyła się podnieść. Poczułam, jak próbuje zatrzymać moją krew, jednak daremnie. W tej postaci nie miałam krwi.... Po nie udanej próbie zaczęła topić mnie w ziemi. Gdy czubek mojej głowy zniknął, rozbłysłam nagle i ziemia rozrzuciła się wokół mnie. Klacz odskoczyła na bok zdezorientowana. Próbowała dalej. Zamieniła się w czerwonego wilka i wgryzła się mi w nogę. Od razu odskoczyła z poparzonym pyskiem.
- To jest daremne, ciemnoto. - syknęłam zezłoszczona. - Teraz, to ja winszuję. Zresztą jak zawsze, kiedy stawiam ci czoła. Tracisz siły, biedaczko. Nie masz już pomysłów i mocy. Radziłabym ci, żebyś przeszła na "emeryturę". To taki najlepszy pomysł, dla twojego losu. Nic innego nie wskórasz na tym świecie.
Wolf Dark we wcieleniu wilka ryknęła i zwiększyła się w skali 3:1. Zaśmiałam się w duchu, wiedząc już o jej mniejszości nade mną. Wilczyca przejechała po mnie pazurami, tak jakby myślała, że coś tym zmieni. To nawet mnie nie zabolało. Korzystając z jej furii strzeliłam w jej oczy promieniami, tak, że pisnęła i otarła się nimi o ziemię. Wskoczyłam na nią i "przeleciałam" po jej ciele moją gorącą postacią. Wypaliłam jej kawał skóry.
- To taki prezent ode mnie. - powiedziałam przekomarzająco. - Piękna blizna, dla pięknej istoty.
Wolf Dark wycieńczona przewróciła się i zemdlała. Wtedy moja złość minęła i zamieniłam się automatycznie w konia. Podeszłam niepewnie do Balou. Resztkami sił uśmiechnął się i szepnął "dziękuję".
***********************************
- Balou, Balou? - nachyliłam się nad koniem, kiedy ten otworzył oczy.
Po pojedynku z Wolf Dark minęły dwie godziny. Przeniosłam ogiera na łąkę i czekałam, aż ten odzyzka przytomność.
- Shanti? - jęknął. - Wszystko dobrze z tobą? Z innymi?
- Ciii... - szepnęłam. - Musisz odpoczywać. Teraz lepiej powiedz, jak ty się czujesz?
Balou westchnął i skupił się. Wyglądał tak jakby w ogóle nie myślał o sobie, tylko o bezpieczeństwie pozostałych członków Stada.

< Balou? >

______________________

Wystarczy, Wolf Dark?
Ja nie idę na twoje gierki, nie jestem, jak inne klacze.
Mam nadzieję, że przyjęto do wiadomości.

Od Balou : Serdecznie dziękuję za ratunek droga Shanti, ale regulamin regulaminem i 5 zr jestem zmuszony odebrać.

Od Rubina

Spacerowałem po jakiś terenach. Pewnie są tu jakieś konie. Trudno, musiałem się tu zatrzymać. Moja wędrówka trwała już od roku, a ja dalej nie należałem do żadnego stada. Gdy tak szedłem i myślałem, podeszły do mnie jakieś konie.
-Chyba nie jesteś z tego stada, prawda?- spytał kasztanowaty ogier
-To...tu jest jakieś stado?- spytałem nieśmiało
-Jest-odpowiedziała siwa klacz- i to całkiem fajne
-A czy mógłbym dołączyć?
-O to musisz zapytać alf- konie spojrzały po sobie-zaprowadzić Cię?
-Tak, a w ogóle jestem Ruin
-Ja jestem Czika, a to Rudy-klacz spojrzała na kasztanowatego ogiera.- jesteśmy tu od niedawna. 
Konie zaprowadziły mnie do alfy. 
-Witaj Rose-powiedziała klacz- ten koń chciałby dołączyć.
-Hm...- alfa spojrzała na mnie- jak się nazywasz?
-Rubin- odpowiedziałem 
-Możesz dołączyć. Rudy, Czika oprowadzicie go?
<Rudy>

WYNIKI KONKURSU NA PISANKĘ

4 osoby zgłosiły się. 4 osoby przesłały prace. I wiele osób głosowało. Tylko jedna osoba wygrała.

1. miejsce - FAITH (46% głosów)  Nagroda: Czasowa Klepsydra oraz dyplom: KLIK


























2. miejsce - BALOU (26% głosów)  Nagroda: Czar Młodości oraz dyplom: KLIK


























3. miejsce - JENNY ORAZ JAMAJKA (obie 13% głosów)  Nagroda: 15zr oraz dyplomy: KLIK_JENNY i KLIK_JAMAJKA
Jenny














Jamajka

Od Małej Czarnej - CD historii Rafaello

Zdziwiłam się reakcją Rafa na Rose. Tak,jakby nie była jego matką. Zdziwiłam się, zamieniłam w mgłę i podążyłam za ogierem. Biegł szybkim cwałem w kierunku swojego ojca,Silvera. Zdyszany spytał:
- Silver,tato....mam pytanie....
- Tak??
- Ile miałeś lat,jak zakochałeś się po raz pierwszy?
- Hmmm....byłem jakoś w twoim wieku. A coś się stało?
- Nieeee,nic...- odpowiedział i odszedł. Wróciłam do swojej nprmalnej postaci i zjawiłam się koło Rafa. Stał nad jeziorem. Powiedziałam:
- I co,tatuś pomógł?- nic nie odpowiedział, jedynie uśmiechnął się słabo. Zaczął mówić:
- Bo, wiesz....chodzi o to, iż moi rodzice chyba nie chcą,abym miał dziewczynę- zakończył. Stałam zamurowana. 

Raf?

OGŁOSZENIE

Z okazji nowego miesiąca każdy dostaje 5zr.
---
Niedługo zostana ogłoszone wyniki na najlepszą pisankę oraz rozdane nagrody.

- Pozdrawiam, Rose

Od Rafaello - CD historii Małej Czarnej (L.P.R.N.)

Postanowiłem zapytać Małą Czarną o coś...
- Myślisz, że będę dobrym alfą?
Klacz nieco się rozczarowała. Chyba spodziewała się innego pytania.
- Dobrym, dobrym... - powiedziała nieco zniechęcona.
Nie wiedziałem, co robić z takim koniem. 
Jak zawsze, musiałem coś niezłego wypaplać.
- Chodźmy do Rose, ona ma zawsze pomysły.
Popatrzyła na mnie jak na ostatniego głupka.
- Maminsynku... Sam nie masz pomysłów?
Speszyłem się. Delikatnie pocałowałem ją w pysk, jakbyśmy już byli parą (choć nie byliśmy) i pocwałowałem donikąd. Nie wiedziałem, gdzie iść. A gdy po drodze napotkałem Rose, która chciała mnie przytulić, odsunąłem się tak, jakbym się jej wstydził. To był nieco odważny krok. 
Ciągle myślałem o La Petite, naszej Małej Czarnej.

<Mała?>

Zima wiosną - macie mojego bałwana!

Obiecałam... Dręczyliście mnie, to macie!
Ponieważ dziś u mnie było ponad 20cm śniegu i razem z top80 oraz tatą miałam natchnienie, powstało takie coś:


---
NASZ ZAJĄC POJAWIŁ SIĘ NA PIERWSZEJ STRONIE W GAZECIE OLSZTYŃSKIEJ!



Wesołego drugiego dnia świąt i nie męczcie mnie więcej :D