niedziela, 31 marca 2013

KONKURSOWE PISANKI - GŁOSUJ!

Nadeszły już wszystkie 4 pisanki na konkurs: KLIK

A oto prace:

1. Jamajka (Arabek Jasło)

























2. Faith (Oxi00)



























3. Balou (Labelle)



















4. Jenny (Zuza1011)





















WASZYM ZADANIEM JEST TERAZ ZAGŁOSOWANIE NA NIE NA PASKU PO PRAWEJ STRONIE BLOGA! TO OD WAS ZALEŻY WYGRANA KONKURSOWICZÓW.
----
Przypominam, że osoby biorące udział w konkursie nie mogą głosować na swoją pisankę.

Od Emily


Spacerowałam spokojnie po lesie.Nagle zauważyłam że jakiś źrebak topi się w jeziorze ! Natychmiast wskoczyłam go uratować.Był na środku jeziora.Może nie byłoby to nic złego , ale woda była potwornie zimna.Gdy byłam już niecałe 2 metry koło niego krzyknął cicho :
- Pomocy... - i zemdlał.
Natychmiast przyśpieszyłam i złapałam go w ostatniej chwili.Potem wzięłam na kark i popłynęłam z nim do brzegu.Gdy byłam już na miejscu , ocuciłam źrebaka.Stworzyłam ciepły koc z ognia ( nie parzący) i okryłam nim źrebaka.Podgrzałam wodę i podałam mu ją do picia.Gdy poczuł się trochę lepiej , zapytałam :
- Jak się nazywasz ?
- J-jjee-ss--tem Sh-ii-l-a - powiedziała klacz.
- Córka Lili i Marsa ?
- Ta-k - odparła.
- Dlaczego w zimie pływałaś po jeziorze ? - zapytałam ciepło.
- No bo zabawka Candy tam wpadła.To moja siostra.Ona bała się stanąć na krach które zostały , więc ja to zrobiłam.Gdy już miałam wracać , lód się złamał no i wpadłam to jeziora.
- Ile tam byłaś ?
- Nie wiem , ale chyba niezbyt długo.
- Choć , zaprowadzę ciebie i twoją siostrę do waszych rodziców - powiedziałam i poszłyśmy.

Nowy, zaadoptowany członek! Rubin























Imię: Rubin
Płeć: Ogier
Wiek: 4 lata
Cechy: Miły , romantyczny , czuły , pewny siebie , stanowczy , przyjacielski , zawsze walczy o swoje
Stanowisko: Nauczyciel mocy
Żywioł: Wolność
Moce:Uwalnia konie od złych myśli ( np. samobójstwie ) ,oszałamia inne konie myślami (wrogów) , czyta w myślach
Partner: Szuka podoba mu się pewna klacz
Rodzina: Mama - Elva , Tata - Alvin , brat - Buddy
Historia: Urodził się w górach gdzie spędził połowę życia . Miał piękną mamę , tatę wojownika. Wszyscy byli rasowi ( on też ) . Kochali go ... , ale to mu nie wystarczało nie miał wybranki życia . Rozpoczął więc wędrówkę w poszukiwaniu miłości ...
Właściciel: mat114

Raport nr 17

Raport nr 17
----------

Być może już ktoś zauważył... nową zakładkę!
Zwie się ona "Nasza wiara" i jest bardzo prosta... Tłumaczę tam, w kogo wierzymy i kim był dla nas Pierwszy Koń.
Mam nadzieję, że ją przeczytacie.

PRZYPOMINAM O KONKURSIE! Na prace czekam do dzisiaj, godziny 18:50, a więc godzina jest zmieniona! Jeśli przyjdą wcześniej, wcześniej także zrobimy głosowanie, a mamy do tego powód...

OD JUTRA DO WTORKU alf nie będzie. W tym czasie stadem będzie opiekował się Balou (Labelle). Do niej przesyłajcie opowiadania, nie krępujcie się, jest miła ^^


- Pozdrawiam, Rose

KONKURS WIELKANOCNY na rzeczy ze sklepu i ZR!

Uwaga!
Zadanie na Złote Róże i rzeczy ze sklepu związane z Wielkanocą.
---

Ile koni może wykonać zadanie: 4 (4/4)
Poziom trudności: łatwy
Sposób wypełnienia zadania: wykonanie czegoś za pomocą programów komputerowych np. paint
Miejsca: -
Nagroda: 1. - Czasowa Klepsydra   2.- Czar Młodości.  3. - 15zr  4. - 10zr

Opis:
Alfa stada, Rose, postanowiła urządzić konkurs na najpiękniejsze pisanki! Rzecz niełatwa. Nie dość, że trudno zdobyć jaja, to jeszcze trudniej je pomalować, a więc jest tu niezbędna pomysłowość.
Ona już zrobiła swoją pierwszą pisankę. Pomalowała ją ogonem. Ze względu na brak farbek, użyła naturalnych barwników z roślin i zwierząt. Na koniec pokleiła pewnym, dość nieprzyjemnym kwiatkiem jego powierzchnie i przykleiła różnorodne pióra i liście. Jajko wyglądało dość nietypowo i nie było do końca najpiękniejsze. Jak więc spisze się reszta stada?
Rose przywołała właścicieli wszystkich chętnych koni, które miały pomóc zwierzętom.

Cel:
Narysować na dowolnym programie własną, końską pisankę, która wygra.

Więcej:
1. Z internetu może być jedynie niepomalowane, oto takie jajko, które może posłużyć również jako szablon:
KLIK
2. Prace zostaną poddane głosowaniu reszcie użytkowników. Nie można głosować na własne prace.
3. Chętni zgłaszają się w komentarzach na zasadzie "kto pierwszy, ten lepszy".
4. Dzieła na howrse'owskim PW mają pojawić się do dzisiaj, do godz. 18:50. O podobnej godzinie lub następnego dnia, zostaną ogłoszone wyniki.
5. Technika, rozmiar, kolory itp. - dowolne!

Zapisane osoby:
- Faith
- Balou
- Jenny
- Jamajka

Powodzenia!


Wielkanoc!

W naszym stadzie (31 marzec) jest już Wielkanoc! 
Z tej okazji każdy koń dostaje 5zr. 
Co o tym wiemy?
Święto to powstało bardzo dawno temu. Zaczęło się od Końskiego Stworzenia. To w ten dzień odczuwało się pustkę; słońce ogrzewało ziemię, gdzie rosły przeróżne kwiaty i wysokie trawy, owady błądziły wśród nasionek z owocnych, zielonych drzew i śpiewały rozradowane ptaki, gdzieś dalej biegała wataha wilków... Ale jednak czegoś brakowało. Bardzo. Wtedy Stworzyciel wpadł na pewien pomysł - stworzyć konia.
I choć teraz mówię o całkowicie innym święcie, jest bardzo ważne.
Jego partnerka zmarła, gdy miała 39 lat, za to on, gdy 40, w nocy. Przez ten czas rozmnożył się, nauczał, pokazywał świat swoim potomkom, które również miały źrebaki i robiły to samo.
Śmierć jednak była całkowicie inna. Podobno jego duch długo jeszcze chodził po wszystkich dolinach, w których brykał jako koń młody i niezależny. Objawił się niedoświadczonym i zniknął, również w nocy. Był ważnym alfą, a więc po jego odejściu wszystko się zmieniło. Niestety, niewiele na lepsze, a na gorsze. Ludzie odkryli zwierzęta. Nazwali je i wzięli do hodowli, po paru latach byli już dobrymi jeźdźcami, a konie przyjaciółmi z wyraźną dzikością na grzywie.

Dziś, świętujemy rodzinnie dzień, gdy on odszedł, objawił się, zniknął i teraz jest tak, jak jest... Jesteśmy mądrzy, istniejemy.

Można powiedzieć to tak:
31.03 - Wielkanoc (u nas dzień, kiedy zmarł Pierwszy Koń)

W tym czasie możemy szukać jajek, które stały się symbolem nowego życia, spędzać rodzinnie czas i rozmyślać. Może dziś urodzą się jakieś nowe źrebaki?

Jak widać, nasz dzień nieco różni się od tego ludzkiego, ale tak samo jak oni, składamy życzenia:

Od Faith:
Zażegnania wojen,
Zakończenia walk,
Porozumienia 
z Neronem 
i Wolf Dark,
Wesołego jajka,
Śmigusa mokrego
(a jeśli ktoś chce, to nawet i śnieżnego),
Dużo radości,
Od Zająca słodyczy,
Z okazji Wielkanocy 
Faith całemu stadu życzy!


Od Movlight:
Piękna wiosna
w swym rozkwicie
przychodzi ze Świętami,
by obudzić
wszędzie życie.

Już wesoło słonko świeci
i malują jaja dzieci,
wiosna się na świecie mości,
świąt już pora i radości,
więc życzymy najlepszego
no i jaja wesołego!

Od Primavery:
W dzień Święta Wielkanocnego
życzę wam jajka smacznego,
świąt pogodnych i radosnych
oraz końca tej zimy!

Te życzenia zostały wysłane KiteKat222 na poczcie prywatnej na howrse. Jeśli ty też jakieś masz, złóż je w komentarzach!

Od Emily

Pasłam się spokojnie na łące.Nagle poczułam , że ktoś mnie kopnął.Odwróciłam się - Roksana.Jak ja jej nienawidzę...
- Odwal się ! - warknęłam.
- A ty odwal się od Balou ! - krzyknęła.
- On nie jest twoją własnością ! Zrozum to , nie będziesz kierować jego życiem ! - krzyknęłam.
Klacz rzuciła się na mnie.Odsunęłam się a ona wpadła w pokrzywy.Głośno zapiszczała.Poszłam nad wodospad.Zobaczyłam tam Balou , widziałam że coś go martwi.
- Coś się stało ? - zapytałam.
- O , cześć Emily - powiedział.
- Wiesz , kiedyś uważałem że Roxy jest moją przyjaciółką.Ale teraz jest bardzo zazdrosna.Cały czas mówi mi co mam robić , mówi o tobie złe rzeczy.Nie chcę tego słuchać , bo wiem że jesteś fajna - uśmiechnął się lekko.
- Dziękuję.Ja też mam jej dosyć - powiedziałam.
- Nie wiem co z nią zrobić.Czy zerwać tę przyjaźń , czy co.Jak myślisz ?
- Wiesz , to twoja decyzja.Nie mogę za ciebie decydować - powiedziałam.
- No widzisz , a Roxy już by mi pewnie powiedziała co mam zrobić - zaśmiał się.
- Wiesz...
- Tak ?
- Chyba jednak zerwę z nią kontakt.To nie ma sensu...Chociaż...Nie wiem , muszę to przemyśleć.
- To będzie najlepsze rozwiązanie.
Nagle Balou powiedział :

< Balou ? >

sobota, 30 marca 2013

Od Roksany - CD historii Balou

- Nie mój drogi co to , to nie !
Nagle w paradę wtoczyła się Emily . Ponoć to ona kocha mojego przyjaciela .... oj będzie źle ... mówię szczerze. Od razu mina mi zrzedła . Warknęłam na nią :
- Co tu robisz !?
- Chciałam się przywitać z przyjaciółeczką Balou . 
- Aha , to się nie przywitasz ! – Szybko wygoniłam klacz z polany kopniakiem na drogę . – Więc o czym my to … aaa o pogodzie z wczoraj !
- Roxi czemu ją wywaliłaś ? 
- Nie będzie mi truć życia ! 
- Ja bym jej dał szansę … 
- Podoba ci się !? 
- Nie No coś ty ! 
I tak nie wierzyłam Balou , znamy się od tylu lat , więc musiałam mu zaufać . Ale i tak nie była m pewna . Pomyślałam o drobnej pomocy , może W.D , Nirvana , Friko lub Neron mi pomogą wypędzić Emily ze stada . Gdy tak knułam moje złowieszcze myśli podszedł do mnie Balou . Spojrzałam na niego srogo . 
- Spokojnie , spokojnie !
- Ehh… Balou bardzo cię lubię ale to przesada z tą Emily , wiem że jej właścicielka nie lubi mojej więc chce się odegrać na niej . Nie lubię jej … aż się we mnie gotuje ! I jeszcze Reina ! Nienawidzę ich ! 
- Uspokój się kobieto ! 
- Balou widzisz ? 
- Co?
- To te dwie ! – Trzymaj mnie bo im zęby poprzestawiam ! – W ostatniej chwili ogier mnie powstrzymał . 
- O zobacz ! Przytulają się ! – chichotnęła jedna z nich . 
- Wiesz co ? Teraz mam ochotę je zabić . Ale jestem betą więc się uspokoję . 
Ja też byłam zła , ale Balou poszedł w stronę jaskini więc ja też . Wstałam i otrzepałam się ze złości . Może podstęp ? Znam Nirvanę może ona mi pożyczy psa ? – powiedziałam cicho 
- Wszystko słyszałem ! powiedział Balou 
- Wiesz nie lubię ich ! 
- Przestań ! Tobie tylko to ci w głowie skup się ! 
- Jak !? Jak ta Emily cię lubi i to bardzo ! Nie znoszę jej . Grr..
- Ale się bulwersujesz ! Odpocznij . 
Przyszliśmy już pod jaskinię . Emily już poszła . 
- Przynieść ci coś do jedzenia ? 
- Tak , siano poproszę . – Balou poszedł 
Po chwili wrócił z sianem w pysku . Podsunął mi je pod nos . Ale z nerwów nawet mi się jeść nie chciało . Wiedziałam że Balou nie kłamie – nigdy mnie nie okłamał. Jest naprawdę dobrym przyjacielem . Znam go całe życie . Ale tamte klaczki przegięły . Nie jestem aż taka wredna ale jak ktoś mnie tak zdenerwuje to lepiej żeby 100 zdrowasiek co dzień mówił niż pokazywał mi się na oczy . Może nie zdrowasiek a koniasiek ale to już mniejsza z tym . Noc nie minęła mi dobrze , cały czas myślałam o Emily i jej twarzy , ponoć jest koniem , no ale nie jestem pewna . . Szczerzyła do mnie kły . Nie wytrzymałam , obudziłam się , zauważyłam że Balou jeszcze śpi , więc przymrużyłam oko . Widziałam w myślach klacz całującą w policzek 
Balou . Szybko się obudziłam . Cała w łzach że ktoś odbierze mi najlepszeo przyjaciela . 
***
Następnego ranka : 
- Roxi nie denerwuj się ! Ta klacz nie jest dla mnie . 
- Ah tak ? Udowodnij ! - powiedziałam cała w nerwach , położyłam się tak by nie patrzeć na ogiera . Miałam nadzieję że nie kłamie , w końcu jest najlepszym przyjacielem …

<< Ballun?>>

Od Rena

Gdy się urodziłem miałem szczęśliwą rodzinę. Ojca, matkę i starszego brata. Wszystko się jednak zepsuło gdy wybuchła wojna na której zginęli mój brat i ojciec. Po wojnie matka dalej się mną opiekowała jednak nie była to już ta sama klacz co kiedyś. Gdy miałem 2 lata usłyszałem od matki słowa, których nie zapomnę. Powiedział mi, że mnie nienawidzi ponieważ jestem bardzo podobny do swojego ojca. Była bardzo smutna więc postanowiłem, że jedyną rzeczą jaką mogę dla niej zrobić to odejść. Szedłem przed siebie szukając nowego domu. Nie zastanawiałem się nad tym dokąd idę, po prostu szedłem przed siebie. Nagle jednak napotkałem pewną klacz, podszedłem do niej i zapytałem:
- Kim jesteś?
- Jestem Rose, alfa Stada Białej Róży. A ty?
- Jestem Ren. Mam pytanie, skoro jesteś alfą to czy przyjęła byś mnie do swojego stada?
- Zgoda, możesz dołączyć. - odpowiedziała z uśmiechem klacz.
- Dziękuję. - odpowiedziałem i ruszyłem w stronę grupki pasących się koni.
Cieszyłem się, że znalazłem to stado.W tym miejscu moja tułaczka się skończyła.

Od Solare

W poprzednim stadzie miałam wszystko, rodzinę, przyjaciół i partnera a przynajmniej tak mi się zdawało. Cały mój świat się zawalił gdy dowiedziałam się, że mój partner wcale mnie nie kocha i jedyne czego ode mnie chce to moja pozycja w stadzie. Byłam załamana, już ni się dla mnie nie liczyło. Uciekłam. W tamtej chwili było to jedyne co mogłam zrobić. Wędrowałam kilka miesięcy. W końcu napotkałam jakiegoś konia. Była to gniada klacz.
- Kim jesteś? - zapytała
- Jestem Solare, a ty?
- Shanti. Czego tu szukasz?
- Szukam stada do którego mogła bym dołączyć.
- W takim razie zaprowadzę cię do alf.
Poszłam za Shanti. W oddali zobaczyłam dość duże stado. Podeszłyśmy do siwej klaczy i stojącego razem z nią gniadego ogiera.
- Witaj Shanti. Kto to taki? - zapytała klacz
- To Solare, szuka stada.
- Cóż skoro tak... - klacz spojrzała na ogiera, ten uśmiechnął się a klacz kontynuowała - to możesz dołączyć.
- Naprawdę? - zapytałam z niedowierzaniem
- Pewnie - uśmiechnęła się klacz, po chwili dodała. - Wybacz zapomniałam się przedstawić, jestem Rose a to mój partner Silver.
- Bardzo mi miło.
- Nam także a teraz możesz iść i poprosić kogoś o oprowadzenie.
Ruszyłam w stronę grupki koni. W pewnym momencie jednak stchórzyłam i w ostatniej chwili skręciłam. Postanowiłam odłożyć zwiedzanie na później. W tej chwili najważniejsze było dla mnie to, że mam stado, które mogę nazwać domem.

Nowy członek! Solare


























Imię: Solare
Płeć: Klacz
Wiek: Nieśmiała, troskliwa, opiekuńcza, cierpliwa, małomówna, pomocna, miła
Stanowisko: Nauczycielka podstaw
Żywioł: Woda, lód
Moce: rozmawianie ze wszystkimi wodnymi stworzeniami, władza nad wodą, zamrożenie wszystkiego wokół, bariery z wody i lodu. oddychanie pod wodą.
Partner: Nie ma
Rodzina: Mama - Mirabel, tata - Fast
Historia: W poprzednim stadzie była córką bet. Miałą partnera, ten jednak chciał być z nią tylko ze względu na pozycję, w rzeczywistości jej nie kochał. Gdy ta się o tym dowiedziała załamana uciekła zostawiając stado i rodzinę. Po kilku miesiącach tułaczki napotkała siwą klacz imieniem Rose. Ta była tak uprzejma, że pozwoliła dołączyć jej do swojego stada.
Właściciel: Terezi

piątek, 29 marca 2013

Od Shake

Od paru dni jestem w stadzie Białej Róży. Szczerze? Nie podoba mi się tu. Nie chodzi mi o parę alfa , oni są mili. Chodzi mi o jednego z ogierów...
Tak , o Levela. Wcale mu nie zazdroszczę!! Bo czego mam zazdrościć? Dwóch bachorów i grubej partnerki? Tak , wiem to ja zacząłem... 
Może nie powinienem , baa nawet nie może! Ale ja w głębi duszy taki nie jestem.. Sam dokładnie nie wiem za co go nie lubię...
Tak czy siak mścić się lubię. A teraz właśnie to robię. Walczę z jego zapchlonym źrebakiem.. Czekajcie jak on ma na imię?Ta moja Skleroza... Aaa już pamiętam to Brudero! A nie sorry Nero... Myli mi się. 
Całe stado zaczyna mnie nie lubić. No oprócz pary alfa. Oni są mili. Nawet za mili. 
No to kopie tego głupiego źrebaka. Pewnie myśli że wygrywa. Nie! Zaraz przegra.. Oszczędzam siły na później...
Jego ojciec , Level (współczuje źrebakowi że ma takiego mięczaka w rodzinie ale cóż , rodziców się nie wybiera) leży teraz i kwiczy... Biedaczysko... Myślał że ze mną wygra!! HAHA! Ze mną nikt nigdy nie wygra... Chyba nikt..

Od Balou i Fleur

Biegłem cwałem w kierunku granicy. Jednym skokiem przesadziłem płot. Pobiegłem w kierunku jaskini, w której często była Wolf Dark. Zauważyłem tam brańców, Nirvanę, Firko i Nerona ale WD nigdzie nie było. Nirvana, Neron i Firko rzucili się na mnie. Walczyłem i nie odczuwałem zmęczenia, jednak szalę zwycięstwa na ich stronę przechyliło niespodziewane pojawienie się Wolf Dark. Zmieniła się w pumę i niespodziewanie na mnie naskoczyła. Użyłem mocy i jakimś cudem rozwiązałem brańców.
- Uciekajcie ! - krzyknąłem resztkami sił.
Nie poruszyli się.
***
Nie mogłam w prost uwierzyć, że on sam walczył z 3 końmi i one go nie pokonały. I Wolf Dark z nim walczy. Spojrzałam na resztę koni. Również nie zrobili kroku.
***
Nagle za krzaków wyłoniła się Faith. No nie! Tylko jej tu brakowało! Zrobiłem przed nimi barierę.
- Uciekajcie ! Szybciej, do wszystkich diabłów ! - wrzasnąłem.
Było to ostatnie co pamiętam ... Uderzenie kopytem w głowę ... i otchłań. Spadałem w nią niczym w czarną dziurę. Po chwili uderzyłem w ziemię. Ujrzałem moją panią. Podbiegłem do niej. Szczęśliwi jak nigdy skakaliśmy ...
***
Nirvana uderzyła Balou kopytem w głowę. Zemdlał. Zadziałało to na nas piorunująco. Ruszyliśmy pełnym galopem, ścigani przez Nerona, Nirvanę i Firka. Po chwili przeskoczyliśmy wszyscy płot. Biegliśmy do Rose.
***
Ocknąłem się związany. Niedaleko leżała WD w postaci pumy.
- Przez ciebie mój okup uciekł !!! - warknęła Wolf.
Roześmiałem się.
- Rose kazała mi powiedzieć, że masz wszystkich wypuścić, bo tu przyjdzie z wojownikami i zabije ciebie, twoje nienarodzone źrebaki i twojego mężulka - powiedziałem i roześmiałem się po raz drugi.
***
- Rose ! Rose ! - wrzeszczałam jak opętana.
- Co się stało ? - powiedziała spokojnie, ale jak nas rozpoznała niepokój, odmalował się na jej twarzy.
- Balou nas uratował. Naszą czwórkę, bo przyszła Faith. Szukała zaginionego Nera. Ale Wolf Dark uwięziła Balou. Nie wiem czy żyje !

(Rose ?)

Od Rudego


Gdy dotarłem do tego stada, czułem się nieswojo. W końcu nikogo nie znałem. Jednak mój charakter nie pozwalał mi się smucić. Chodziłem po łąkach, lasach i poznawałem nowe konie. Zwykle jednak nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Jedynymi końmi które na prawdę ze mną rozmawiały była para alfa. Któregoś razu szedłem przed siebie. Nie chcący dotarłem do jakiegoś dziwnego miejsca.
-To chyba opuszczone pastwisko- pomyślałem. Rose mi o nim mówiła.
Postanowiłem wejść i zobaczyć co się na nim dzieje. Nie spodziewałem się nikogo. Jednak ku mojemu zdziwieniu, był tam jakiś koń. Chciałem podejść bliżej
<Raina, dokończysz?>

Nowy członek! Ren


























Imię: Ren
Płeć: Ogier
Wiek: 5 lat
Cechy: Niezależny, odważny, stanowczy, troskliwy, opiekuńczy
Stanowisko: Strażnik
Żywioł: Cień, powietrze
Moce: Może zmienić się w cień, potrafi wywołać wichurę i ją zatrzymać, tworzy barierę z powietrza.
Partner: Nie ma
Rodzina: Matka - Vivian, reszta zginęła
Historia: Miał kiedyś ojca i brata. Ci jednak zginęli na wojnie. Ren był jeszcze za mały aby walczyć więc został z matką. Gdy wojna się skończyła okazało się że jego brat i ojciec nie żyją. Matka była bardzo smutna i powiedziała, że Ren tak bardzo przypomina swojego ojca, że go nienawidzi. Wtedy właśnie Ren postanowił odejść. Wędrował kilka lat i odnalazł stado które go przyjęło. To stado nazywało się Stadem Białej Róży.
Właściciel: olga226