sobota, 25 maja 2013

Nirvana odchodzi!





Nirvana odchodzi, powód - Przejście do innego stada
Będziemy cię pamiętać i mamy nadzieje że powrócisz :(

piątek, 24 maja 2013

Ogłoszenie

Wpierw ja, Rose, przeproszę za to, że długo nie wchodziłam na bloga. Miałam szlaban ^^
Drugą rzeczą będzie tło oraz banner. Podobnie jak kilka rzeczy na howrse u niektórych użytkowników, co sprawdzałam, te rzeczy zniknęły. Postaramy się to naprawić. Chat na szczęście działa, a jeśli nie możecie z niego korzystać, to może zainstalujcie wtyczkę?

Niestety... Coraz trudniej.
- Rose

Od Max'a- Największe przygody cz.2

Jak już wiecie w ten właśnie dzień zrobiłem największy kawał w całym moim życiu. Było to przed lekcjami. Gdy moi koledzy przyszli do szkoły razem wpadliśmy na na prawdę głupi pomysł. Mieliśmy zrobić coś podobnego do upokorzenia naszej nauczycielki tylko bardziej śmieszne i poniżające. Tylko ja z klasy byłem takim zbójem. Może przejdźmy do tego kawału. Miał on składać się z dwóch części: podczas lekcji i wieczorem.
Cz. 1
- odwrócenie uwagi nauczycielki przez mojego kumpla;
- na jej krzesło dać pinezkę, a na biórko narysowaną ją tak brzyko, że nie będę tego opisywał;
- napisanie na jej okularach leżących na biórku brzydkie słowa.
Cz. 2 (wieczorem)
- obsmarowanie jej domu sztuczną krwią;
- przebranie się za zmarłego partnera naszej pani;
- straszenie jej aż do rana w taki sposób aby zrozumiała, że na pewno będzie musiała wezwać egzorcyste.
Jednak jak było już po wszystkim pani nie dała się nabrać. Zadzwoniła po końską policję. Oni nas zdemaskowiali, zadzwonili do rodziców i przenieśli do innej szkoły. Mama i tata się na mnie bardzo zawiedli. Już nigdy mi nie zaufali. Ten kawał to był bardzo zły pomysł. Do końca życia żałowałem tego co zrobiłem. Chcecie się może dowiedzieć jak zyskałem zaufanie rodziców? Dowiesz się w trzeciej części.
CDN.

czwartek, 23 maja 2013

Od Merivy - CD historii Fire

-Jeszcze ich nie zwiedzałam. - uśmiechnęłam się - Ale możemy razem pozwiedzać.
-Spoko - zgodził się
I znowu ruszyliśmy w drogę. Nagle zobaczyłam urzekający widok.
Moim oczom ukazało się bardzo tajemnicze i spokojne jeziorko. Było tu tak pięknie. Naprawdę. Zapomniałam że obok mnie stoi Fire.
-Hmm... - odezwał się zamyślony
-Co? - poczułam jakby ktoś wylał na mnie kubeł zimnej wody - Przepraszam. Zamyśliłam się.
-Rozumiem - odparł
Staliśmy w milczeniu tak długi czas. W końcu Fire przerwał ową ciszę.
<Fire co chcesz powiedzieć? >

Od Max'a- Największe przygody cz.1

Moją największą przygodą (jak już wiecie) było dołączenie do Stada Białej Róży. Jednak chciałbym opowiedzieć o innych przygodach, np. z mojego dzieciństwa. Mam nadzieję, że przypomnę sobie wszystkie w tym momencie.
Zacznijmy może od moich narodzin.
Jak pamiętam był to lipcowy, ciepły i bardzo słoneczny dzień. Gdy byłem w brzuchu u mamy rozmyślałem jak to tam jest na górze. Było tam ciemno więc nie widziałem tak dokładnie. Nagle poczułem lekki wstrząs i jakieś okrągłe światło. Czułem jak moja mama mnie myła, a tata pilnował. Zobaczyłem, że rodzice idą w inne miejsce beze mnie. Nie wiedziałem co mam zrobić, postanowiłem więc spróbować wstać. Zajęło mi to kilka minut, bo (jak to mawiała mama) byłem bardzo dobrze zbudowany i silny. Więc jak już wstałem podbiegłem do mamy i zacząłem pić od niej mleko.
Dobrze. Jak już wiecie jak to było przy moich narodzinach, przejdźmy może do mojej nauki.
Byłem młodym samcem alfa więc wszystkie źrebaki ze stada mnie bardzo lubiły. Nie byłem grzeczny, raczej grzeczny na odwrót. Pierwszy dzień szkoły był bardzo dziwny i nudny. Jak to pani nauczycielka ujęła- ''Byłem wielkim urwisem i, że nigdy nikogo takiego nie widziała''. Po lekcjach zrobiłem z kolegami wielkie zamieszanie, ale o tym dowiecie się w drugiej części.
CDN.

Od Fire - CD historii Merivy

-Tak , to ja - powiedziałem do tej Rose
- Chcesz dołączyć?
-Tsa
-Okej , witaj
Klacz poszła do swoich spraw a ja zostałem sam na sam z Merivą. Ona zawołała:
-No witaj!
-Heh zabawna jesteś.
-Wiem
- Oprowadzisz mnie po terenach?
<Merivo?>

środa, 22 maja 2013

Od Merivy - CD historii Fire

A więc ruszyliśmy. Stępem szliśmy a chwilę później przeszliśmy w kłus. Nagle Fire spytał się mnie:
-Jak ta wasza alfa się nazywa?
-Rose jest klaczą alfa. Ma partnera: Silvera.
-Okej , rozumiem - powiedział
Już zauważyłam parę alfa. To znaczy najpierw zobaczyłam Silvera dopiero później Rose.
Rose spojrzała w moją stronę szybko a potem rzuciła okiem na idącego obok mnie ogiera.
-Kogo , Merivo tu przyprowadziłaś? - spytała poważnie
- Fire. Chciałby tu dołączyć - powiedziałam po czym odsłoniłam schowanego za mną siwka.
Nastąpiła chwila cisza po czym odezwał się Fire.
<Fire?>

Od Fire - CD historii Merivy

Pomyślałem chwilę co odpowiedzieć.
-Cudowne imię - odrzekłem
-Dzięki.
-A mi na imię jest Fire - powiedziałem
-Aha.
-Zaprowadzisz mnie do alfy tego Stada Białej Róży?
-A po co?
-Wiesz chce dołączyć!
-A to spoko.
<Panno Merivo prowadź mnie do klaczy alfa! Szybko! xD>

Od Merivy - CD historii Fire

-Hmm. Na stadach za bardzo się nie znam. Ale jestem w jednym. Innych nie znam - odpowiedziałam znacznie śmielej na pytanie obcego konia
-Aha. A jakie to stado? - spytał koń
-Stado Białej Róży - podałam szybką i krótką odpowiedź
- Gdzie to? - zaciekawił się
-Właśnie jesteś na jego terenach - odparłam
Podczas naszej rozmowy wzrok miałam wbity w ziemię. Teraz podniosłam go jednak i wolno spojrzałam na ogiera. Siwy , niewysoki i wyglądał przyjaźnie.
-Jak Ci na imię? - spytał po nieco długiej ciszy
-Mi? Nazywam się Meriva - uśmiechnęłam się do niego i dodałam - A ty?
<Fire?>

Od Fire

Szukałem stada odkąd pamiętam. Dziś jednak życie się do mnie uśmiechnęło. Spotkałem klacz. Kasztanowatą klacz. Była taka... Taka piękna. Wprost nie mogę opisać jak cudowna. Podszedłem do niej szybko i pewnie. Zawołałem:
-Hej!
-Yyy....- zaczęła się jąkać
-?
- Cześć
-Wiesz coś o jakiś stadach znajdujących się w tych okolicach?
<Merivo dokończysz?>

Od Merivy

Ostrożnie wyjrzałam zza krzaków za którymi schowałam się słysząc wilki. Chyba już ich nie ma - pomyślałam. Zamyśliłam się. O mojej przeszłości.
Urodziłam się u ludzi którzy hodowali znakomite konie wyścigowe. Byłam jednym z nich. Od źrebaka wróżono mi tą przyszłość. Okazałam się w tym świetna. I bardzo to kochałam. Uwielbiałam stać w bramce startowej niecierpliwie żując wędzidło w oczekiwaniu na wyścig. Gdy słyszałam słowa ''START!'' czułam się jak w siódmym niebie. Wreszcie mogłam pokazać na co mnie stać! I wygrywałam. Często 1 miejsca czasem drugie. Ludzie mnie uwielbiali.
Zachciało mi się wolności. Pewnej nocy przeskoczyłam bramkę pastwiska i uciekłam. 
A teraz... Stałam tu jak słup nie wiedząc co ze sobą począć. Trzeba było zostać w domu...
I nagle.. Na horyzoncie zobaczyłam siwą klacz. Średniego wzrostu , gdzieś podobnego do mojego. Spojrzałam na nią podejrzliwie. Nie wyglądała jakby miała złe zamiary ale... Podejrzliwość nikomu nie zaszkodziła jeszcze.
Ta odwzajemniła spojrzenie. Ale jej spojrzenie było takie bardziej ciekawskie i wyraźnie była zaciekawiona kim jestem.Chyba była rok starsza ode mnie , może dwa. Przyznam że i mnie zaciekawiło kim ona jest.
-Witaj! - powiedziała poważnie nieznana mi klacz
-W..Witaj - odpowiedziałam uprzejmie
-Kim jesteś? - spytała klacz
- Nazywam się Meriva - przedstawiłam się po czym spytałam się - A ty?
-Rose. Alfa stada Białej Róży - odparła
-Stada? To tu jest gdzieś jakieś stado? - zdziwiłam się
-Tak. A co? 
-Nic.. Tak po prostu pytam. Szukam stada , nie wiem gdzie się podziać..
-A chciałabyś dołączyć do mojego stada? Członkowie są bardzo mili sądzę że Ciebie polubią - padła propozycja o której zawsze marzyłam
-Jasne! - zawołałam
Później odwiedziłam tereny stada. Bardzo ale to bardzo mi spodobało tu. Myślę że zostanę tu na zawsze...

Nowy członek! Fire




















Imię: Fire
Płeć: Ogier
Wiek: 3 lata
Cechy: miły , odważny , śmiały , romantyk
Stanowisko: obrońca
Żywioł: ogień i ciemność
Moce: Panuje nad ogniem. Potrafi sprawić że wokół niego zapanuje ciemność.
Partner: zakochany w uroczej Merivie :*
Rodzina nie pamiętam
Historia: Uciekłem od ludzi. Znalazłem Merivę a ona opowiedziała mi tyle o tym stadzie. I dołączyłem
Właściciel: Nikt

wtorek, 21 maja 2013

Nowy członek! Meriva






















Imię: Meriva
Płeć: Klacz
Wiek: 3 lata
Cechy: ostrożna , podejrzliwa , koleżeńska , przyjazna , rozgadana , nie może przez 5 sekund stać spokojnie , wulkan energii , odważna , nieśmiała , szalona , miła , warto się z nią zaprzyjaźnić , pomocna , nigdy nie zostawi przyjaciół samych w potrzebie , rozważna , nie poddaje się , gdy trzeba wredna , ryzykantka , lubi przygody i ryzyko.
Stanowisko: wojownik
Żywioł: Ogień
Moce: panuje nad ogniem , znikanie
Partner: Szuka
Rodzina: Mama: Merida , tata: Slow
Historia: Ma za sobą przeszłość świetnej klaczy wyścigowej. Sława Merivie się znudziła i postanowiła zasmakować wolności. Dzięki Rose jest teraz tu. Planuje tu zostać aż do końca.
Właściciel: Primawera


Od Yuny - cz.3

Cały czas słyszałam za sobą ujadanie i pojedyńcze komendy "Zabić! Otoczyć! Szybciej!" A ja wystraszona biegłam dalej i dalej zostawiając z tyłu ujadające wilki, które postanowiły nie goniąc mnie już dalej i wrócić do watahy. 
Zrozpaczona biegłam dalej nie patrząc na to ile mi sił zostało. Aż napotkałam przeszkodę. Wielki klif pojawił się jakby znikąd. Wystraszona zatrzymałam się kilka metrów nad przepaścią. Rozejrzałam się wokoło szukając dalszej drogi, którą mogłabym podążyć. Zwolniłam swój bieg do kłusu czujnie rozglądając się po ciemnym zagajniku. 

Przystanęłam na wielkim trakcie. Tutaj mieszało się wiele zapachów, księżyc przedzierał się przez liście drzew próbując oświetlić mi choć trochę drogę. Potrząsnęłam głową patrząc w tył i podjęłam decyzję. 
Nie mogłam chodzić w nieskończoność po lesie. Na dodatek... Nie przetrwałabym długo będąc sama. Niezastanawiając się już więcej ruszyłam przed siebie. Oczywiściłam mój umysł i wsłuchałam się w dźwięki nocy, musiałam znaleźć kogoś kto mi pomoże. Słyszałam już z oddali dziwne odgłosy. Nie wiedziałam co myśleć, gdy nagle:
- Yukio, co ty wyrabiasz! Mocniej! No weź przechyl te drzewo! - zagrzmiał gniewny głos.
- Już! Matko to jest trudne! - poskarżył się niejaki Yukio. 
- Postaraj się no! - zagrzmiał znów głos. 
Podniosłam głowę i skierowałam się do jego źródła. 

Gdy tylko przekroczyłam linię drzew zwróciłam na siebie uwagę małego stada jeleni. Przywódca, wielki samiec wstał z trawy i przyjrzał mi się podejrzanie jakby wyczuwając zapach wilka. Na dodatek sama teraz poczułam krew, która ciekła mi po boku. Spoglądał na mnie zastanawiając się nad moimi zamiarami, a ja nadal nie ruszyłam się z miejsca oprócz opuszczenia głowy. Byłam wykończona i spragniona. 
- Witaj - zgrzmiał głos przywódcy. - Co cię sprowadza w te strony?
Przez chwilę nie odpowiadałam. W końcu podniosłam trochę głowę i rozejrzałam się.
- Wilki wybiły mi stado.
- ... Odpocznij - odparł kładąc się z powrotem. - Możesz z nami zostać ile potrzebujesz. Postaramy odprowadzić cię do stada białej róży, które swoje tereny ma koło Jeziora Mgły i Wodospadu Wschodu, odpocznij dziecko.
- Dziękuję - dałam radę wydusić po czym położyłam się na mchu blisko zwalonego drzewa. Byłam wykończona.

Od Sindre i Tyriona

Od samego rana zapowiadało się na burzę. Powietrze było przesycone zapachem trawy. Po południu zerwał się przeraźliwy wiatr. Wichura nie pozwalała ustać na nogach żadnemu z koni, toteż wszyscy w panice zaczęli szukać schronienia. Na niebie zebrały się czarne chmury. Chwilę później pioruny uderzały o ziemię. W oddali zauważyłem ciemny, skalny tunel. Bez chwili zastanowienia pogalopowałem w jego stronę.
***
Siedziałem w mojej kryjówce. Ukrywałem się przed przemocą niektórych członków stada. Mógłbym ich pokonać, jednak obiecałem Wei, że nie wpakuję się w kłopoty. To jest nawet sympatyczna klacz, w końcu przyprowadziła mnie do stada i w ogóle..
Nagle coś na mnie wpadło. Przestraszony odskoczyłem do tył.
***
Wiedziałem tylko, że na coś wpadłem. Nie miałem pojęcia, czy był to koń, czy po prostu głaz. Wstrzymałem oddech.
- Jest tu ktoś? - zapytałem
W głowie układał mi się najczarniejszy scenariusz. Odpowiedziała mi cisza. Chwilę później usłyszałem jakiś szept.
- A więc to tak zginę.. - mruknąłem. Ruszyłem przed siebie uważnie się rozglądając.

****
Przyczaiłem się czujny i naprężony.
-To chyba obrona konieczna? -przemknęło mi przez myśl
Zamieniłem się w wilka i podkradałem się do dziwnego kształtu w kącie tunelu.
***
Obok mnie pojawił się jakiś cień. Głośno przełknąłem ślinę i odwróciłem się. Za mną stał olbrzymi wilk. Miał postawę obronną, był gotowy do ataku. W jego oczach malowało się przerażenie, ale i determinacja.
*****
Nastroszyłem sierść na grzbiecie. Przyglądałem się postawie ogiera. Szukałem słabych punktów. Z mojego gardła wydobył się niepokojący głuchy warkot przechodzący w ryk. Ogier był przerażony i stał na miękkich nogach....
***
Napastnik, w przeciwieństwie do mnie nie miał pokojowych zamiarów. Zapędził mnie w ślepą uliczkę. Kiedy skoczył, by zatopić we mnie kły i zakończyć mój żywot teleportowałem się. Teraz stałem za nim.
****
Ogłuszyłem ogiera uderzeniem w głowę. Przewrócony i zakrwawiony leżał na chłodnej posadzce tunelu.
-Kim jesteś? - wysyczałem
***
- A kim ty jesteś? - wstałem chwiejąc się. Wyraźnie było widać, że byłem słabszy.
***
-A ty nie wiesz? - ogier zbił mniej tropu.
Myślałem, żeatakuje mnie z czystej prowokacji i robi to z premedytacją. A jednak on nawet nie miał pojęcia kim jestem.
-Tyrion. - odparłem po chwili wahania
***
- Słyszałem o tobie.. Ja jestem Sindre - niepewnie odpowiedziałem. - To Twój teren? Chowałem się przed burzą.. - dodałem wciąż zachowując dystans.
****
-Teren nie jest do końca mój. Pewnie słyszałeś same negatywy - uśmiechnąłem się lekko i pomogłam ogierowi wstać - Sorry za atak, ale część członków stada poluje na moją skórę
***
- Nie do końca. Jedna z klaczy cię broniła.. - zamyśliłem się. - Czy to prawda, chcesz dołączyć do stada?
***
-Chodzi ci o Weę? Tak ona mnie tu przyprowadziła. Tak to prawda, ale nie jestem jeszcze do końca pewien, czy warto.
***
- Zawsze warto spróbować. Możesz przecież w każdej chwili tu wrócić. Musisz zrobić coś, by wyrobić sobie dobrą opinię u reszty stada..
***
-Nie bardzo zależy mi na opinii. I tak jestem już u was skończony- odwróciłem się od ogiera - Nie ma jednak powodu dla którego miałbym tu pozostać...
***
- Z biegiem czasu cię zaakceptują. Rzeczywiście, by TU zostać nie masz żadnych powodów. By w końcu stąd wyjść masz ich mnóstwo.
***
-Jeśli do tego czasu mnie nie zabiją. A ty kim jesteś w stadzie? - zapytałem
***
Strażnikiem i obrońcą.. Jednak teraz w stadzie nic się nie dzieje, praktycznie nie mam co robić.. - odpowiedziałem.
***
Pokiwałem powoli głową i zmieniłem się w konia.
-Jak na razie musimy przeczekać tu tą burzę...