Gdy Delicate była z rodziną, ja stałem koło rzeki duchów. Idealne miejsce do myślenia. Lekki szum fal, delikatny wiatr. Stałem, i patrzyłem przed siebie. Usłyszałem kroki. Wiedziałem, że to Delicate. Spojrzałem zamyślony na klacz. Lekko się uśmiechnąłem- zawsze tak przy niej mam.
-Coś się stało?- raczej stwierdziła, niż spytała
-Nie dlaczego?- powiedziałem nieswoim tonem
-A tak na prawdę? Widzę przecież....
Spuściłem łeb.
-Nad czym tak myślisz?- spytała
<Delicate>
środa, 10 lipca 2013
wtorek, 9 lipca 2013
Wróciłem
Już jestem z powrotem. Obiecuję już na tak długo nie wyjeżdżać. Niedługo nadrobię zaległości. Obiecuję.
Wasz beta, Balou.
Wasz beta, Balou.
Od Silvera
Był piękny dzień, jak prawie zawsze w lato.
Jednak ten upał straszny, sprawiał że prawie wszyscy zostawali w jaskini.
Ja oczywiście, kiedy kochana Rose załatwiała jak zwykle sprawy z innymi, przechodziłem przez tereny stada sprawdzić czy wszystko jest dobrze.
Kiedy tak sobie chodziłem, usłyszałem wołanie o pomoc.
Zacząłem biec i po chwili znalazłem się nad rzeką.
Zobaczyłem karego konia trzymającego się w wodzie kory.
- Pomocy! - krzyczał nadal - Prąd jest tu silny, a niedaleko jest wodospad!
- Zaraz ci pomogę - zacząłem chodzić w kółko i myśleć.
Nagle zobaczyłem linie zostawioną przez ludzi.
Na końcu miała zrobione kółko.
Chwyciłem linie zębami i podszedłem do konia.
- Zaraz ci pomogę - powiedziałem i rzuciłem linie na konia.
Kółko trafiło prosto na szyje konia.
- Będę ciągnąć linę, a ty próbuj jakoś mi pomóc...Staraj się wyjść...-zacząłem ciągnąć linie, a kiedy koń miał już jedną nogę na lądzie, lina zerwała się.
(Książę?)
Jednak ten upał straszny, sprawiał że prawie wszyscy zostawali w jaskini.
Ja oczywiście, kiedy kochana Rose załatwiała jak zwykle sprawy z innymi, przechodziłem przez tereny stada sprawdzić czy wszystko jest dobrze.
Kiedy tak sobie chodziłem, usłyszałem wołanie o pomoc.
Zacząłem biec i po chwili znalazłem się nad rzeką.
Zobaczyłem karego konia trzymającego się w wodzie kory.
- Pomocy! - krzyczał nadal - Prąd jest tu silny, a niedaleko jest wodospad!
- Zaraz ci pomogę - zacząłem chodzić w kółko i myśleć.
Nagle zobaczyłem linie zostawioną przez ludzi.
Na końcu miała zrobione kółko.
Chwyciłem linie zębami i podszedłem do konia.
- Zaraz ci pomogę - powiedziałem i rzuciłem linie na konia.
Kółko trafiło prosto na szyje konia.
- Będę ciągnąć linę, a ty próbuj jakoś mi pomóc...Staraj się wyjść...-zacząłem ciągnąć linie, a kiedy koń miał już jedną nogę na lądzie, lina zerwała się.
(Książę?)
poniedziałek, 8 lipca 2013
Ogłoszenie!
Zmieniłam tło strony!
Niebo wspaniale komponuje się z bannerem i letnią pogodą :)
Tak samo jak chat. On również już inaczej wygląda.
Mamy nadzieję, że podoba się wam.
Niebo wspaniale komponuje się z bannerem i letnią pogodą :)
Tak samo jak chat. On również już inaczej wygląda.
Mamy nadzieję, że podoba się wam.
Od Rose - CD historii Hery
Spojrzałam na trochę przerażoną Herę. A może jedynie zafascynowaną?
- Nic. To znaczy... Horsejdon. Tak już go nazwaliśmy. Kuc z ogonem ryby o złotych łuskach.
Gdy chciała znów na niego spojrzeć, zniknął.
- Są tylko 2 takie. Albo więcej, ale nie potrafimy ich znaleźć. Widzą nas i wiedzą, że nic im złego nie zrobimy.
Hera zastanowiła się.
- A może żyją gdzieś w podwodnych jaskiniach?
Popatrzyłam na rzekę.
Woda płynęła w niej szybko, jakby popychana i pospieszana.
- Rzeka jest głęboka, ale tam nie ma raczej żadnych jaskiń. Bo to tylko rzeka...
Klacz nie dawała za wygraną.
- Może przy wodospadzie? Przecież te dwa miejsca łączą się!
Ehh...
- Nikt tego nie sprawdzał. Średnio radzimy sobie z pływaniem.
(Hera?)
- Nic. To znaczy... Horsejdon. Tak już go nazwaliśmy. Kuc z ogonem ryby o złotych łuskach.
Gdy chciała znów na niego spojrzeć, zniknął.
- Są tylko 2 takie. Albo więcej, ale nie potrafimy ich znaleźć. Widzą nas i wiedzą, że nic im złego nie zrobimy.
Hera zastanowiła się.
- A może żyją gdzieś w podwodnych jaskiniach?
Popatrzyłam na rzekę.
Woda płynęła w niej szybko, jakby popychana i pospieszana.
- Rzeka jest głęboka, ale tam nie ma raczej żadnych jaskiń. Bo to tylko rzeka...
Klacz nie dawała za wygraną.
- Może przy wodospadzie? Przecież te dwa miejsca łączą się!
Ehh...
- Nikt tego nie sprawdzał. Średnio radzimy sobie z pływaniem.
(Hera?)
piątek, 5 lipca 2013
Od Hery
Byłam w wesołym parku. Kwiaty pięknie pachnęły, zboża w niedalekich uprawach już były złote. Nagle zauważyłam konia. Nie mogłam określić czy to źrebak czy dorosły koń.
-Witaj! - zawołałam głośno.
Jednak nikt się nie odezwał.
-Halo!?
Koń zwrócił na mnie uwagę.
<Star?>
-Witaj! - zawołałam głośno.
Jednak nikt się nie odezwał.
-Halo!?
Koń zwrócił na mnie uwagę.
<Star?>
Od Jenny
Patrzyłam na gwiazdy, które powoli wchodziły na ciemne niebo. Ta noc
była wyjątkowo zimna, patrząc na fakt, że w gruncie rzeczy mamy lato.
Ruszyłam w stronę swojej ciepłej jaskini, ale najpierw w stronę jeziora.
Chciałam się trochę odświeżyć, po drodze spotkałam jakąś klacz.
(Wera?)
(Wera?)
Od Jenny
Uciekałam szybko przed wilczą watahą, na którą natknęłam się przez
przypadek w lesie. Zgubiłam ją chyba koło wodospadu, więc już
spokojniej, ale nadal nerwowo ruszyłam szybkim kłusem do jaskini. Po
drodze natknęłam się na jakiegoś konia.
-Hej jestem Jenny, a ty?
(Roger)
-Hej jestem Jenny, a ty?
(Roger)
czwartek, 4 lipca 2013
Od Hery - CD historii Emilii
Przeraziłam się okropnie. Mam wszelkie zdolności związane z medycyną.
Wiedziałam co podać na taką okazję. Zostawiłam klacz na brzegu. Pobiegłam po Licytus Wanileran. Obłożyłam gigantycznym liściem Emilię.
-Już lepiej?
-Tak.
Przestraszyłam się.
-A co tak właściwie się stało? - spytałam
<Emi?>
Wiedziałam co podać na taką okazję. Zostawiłam klacz na brzegu. Pobiegłam po Licytus Wanileran. Obłożyłam gigantycznym liściem Emilię.
-Już lepiej?
-Tak.
Przestraszyłam się.
-A co tak właściwie się stało? - spytałam
<Emi?>
Od Emili - CD historii Hery
Ona mnie pochlapała. Zaczęłam syczeć. Coś mnie popatrzyło. Nagle sobie
przypomniałam, że panuje nad ogniem. Więc nie wolno mi się zbliżać do
wody. Dostałam drgawek.
Ciężko oddychałam. Zaczęłam tonąć. Sparaliżowało mnie. Na szczęście Hery to zauważyła
i wyciągnęła mnie z wody. Przeraziła się.
< Hery ? >
Ciężko oddychałam. Zaczęłam tonąć. Sparaliżowało mnie. Na szczęście Hery to zauważyła
i wyciągnęła mnie z wody. Przeraziła się.
< Hery ? >
Od Jenny - CD historii Emilii
Uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-Spoko, rozumiem, nie musisz mówić, jak nie chcesz. Zauważyłam, że klacz była zdenerwowana. -Tak właściwie to dokąd idziesz? -Yyy... Chybba ddo nikąd... -Jak chcesz to możesz przenocować u mnie... -Mogłabym? Klacz zapytała z nadzieją w głosie. -Jasne, ze tak. Ruszyłam w stronę jaskini. -Tylko wiedz, że ja należę do sporego stada i będziesz musiała przedstawić się Alfą, żeby potem nie było żadnych problemów, mogłabyś nawet dołączyć, jeśli oczywiście szukasz stada... (Emilii : )) |
||
Od Jenny
Obudziłam się wcześnie rano, od razu
ruszyłam w stronę lasu, który za dnia wydawał mi się jeszcze
piękniejszy. Ptaki świergotały, z daleka dało się słyszeć szum
jeziora... Ach... Nagle zauważyłam Lucky'ego, wyglądał na zmartwionego.
-Cześć Lucky!
-Hej...
-Coś się stało?
(Lucky)
-Cześć Lucky!
-Hej...
-Coś się stało?
(Lucky)
środa, 3 lipca 2013
Od Jess
Postanowiłam się przejść.
Byłam szczęśliwa że dołączyłam do tego stada.
Widziałam tutaj dużo koni ale nie wiedziałam co mam począć więc chodziłam dalej.
Spotkałam konia bardzo miłego z wyglądu postanowiłam podejść i się przywitać.
- Hej jestem Jess - powiedziałam
(Faith?)
Byłam szczęśliwa że dołączyłam do tego stada.
Widziałam tutaj dużo koni ale nie wiedziałam co mam począć więc chodziłam dalej.
Spotkałam konia bardzo miłego z wyglądu postanowiłam podejść i się przywitać.
- Hej jestem Jess - powiedziałam
(Faith?)
Nowa klacz - Jess
Imię : Jess
Wiek: 1,5
Cechy: miła , zabawna , godna zaufania , przyjacielska , opiekuńcza dla stada , czarująca urokiem , nie raz chamska jeśli ktoś ją wkurzy , kocha być w towarzystwie
Stanowisko: Wojowniczka
Żywioł: powietrze , ogień
Moce: potrafi stworzyć tarczę powietrzną , umie się teleportować , robi tarczę z ognia , czyta w myślach , umie stworzyć powietrzną kulę
Partner: Szuka tego jedynego który pokocha ją za to jaka jest a nie za wygląd ...
Rodzina: Ma gdzieś rodzinę o której nie lubi zbytnio opowiadać jak już ma komuś powiedzieć to musi mieć zaufanie do tego konia.
Historia: Gdy się urodziła była szczęśliwym mały koniem. Lecz gdy ludzie ich znaleźli zaczęli ich męczyć. Gdy mieszkali u tych ludzi po 2 tygodniach zabili mojego ojca. Matka nie chciała żeby mnie to spotkało więc postanowiła mnie uratować. Kazała mi stąd odejść i wędrowałam do puki nie spotkałam Rose.
Właściciel: wiki i nata
Od Emilii - CD historii Jenny
- Heyy, Jenny. Ja na imię mam Emilia. Nie lubię jak na mnie tak mówią, więc dla ciebie jestem Emili , lub Emi. - Powiedziałam.
- A tak w ogóle, to dlaczego tak pędziłaś? - Dopytywała się Jenny.
- Długa historia. Nie chcę cię zanudzić. A po drugie, to dość prywatna sprawa... - Nadal przeżywałam szok.
<Jenny?>
- A tak w ogóle, to dlaczego tak pędziłaś? - Dopytywała się Jenny.
- Długa historia. Nie chcę cię zanudzić. A po drugie, to dość prywatna sprawa... - Nadal przeżywałam szok.
<Jenny?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)
